Wybieraj, nie wybieraj...
6 719

Wybieraj, nie wybieraj...

Autor:
Pouczająca baśń o pewności na lata, o wyborach w lesie, podczas których wiele się obiecuje, ale mało robi. O tym, że ktokolwiek i cokolwiek by nie mówił — wynik jest przesądzony! A leśne zwierzęta o tym nie wiedziały. To wszystko polityka.

Mijały dni za dniami, zwierzęta żyły swoim dawnym życiem, nie zauważając żadnych zmian po wizycie w ich lesie wron-posłów. Ale pewnej nocy w lesie rozpętała się burza. Na niebie błyskały pioruny, lał ulewny deszcz. Szalone strumienie wody wdarły się do lasu, niszcząc wszystko na swojej drodze. Wyrywały drzewa z korzeniami, rozmywały wąwozy, łamały krzewy. Rankiem pioruny przestały błyskać. Burza minęła.

Słońce wyrwało się z objęć mokrych chmur, a strumienie światła wlały się do obmytego wodą lasu. Na zerwanych przez burzę gałęziach zabłysły krople rosy, podniosła się trawa przygięta silnym wiatrem. Samotna kropla deszczu stoczyła się po czarnej korze wyschniętej cienkiej gałązki i zatrzymała się na jej czubku, gotowa w każdej chwili spaść w dół. Kropelka lśniła, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy.

Zwierzątka zaczęły ostrożnie wychodzić ze swoich domków i z przerażeniem obserwowały obraz zniszczeń, który ukazał się przed ich oczami. To skłoniło je do decyzji, by ponownie zebrać się na polanie w celu omówienia palącego problemu wysypiska śmieci i likwidacji skutków burzy.

Smutni i przygnębieni mieszkańcy lasu pociągnęli na skraj polany na zebranie. I co tam zobaczyli? Rozwiany przez wiatr i rozmyty przez deszcz śmieć rozlał się jeszcze dalej i zajmował dwukrotnie większą powierzchnię niż wcześniej. Panika ogarnęła zwierzęta, ale Wilk, odważny i szybki przywódca stada, wniósł propozycję, by samemu aktywnie zająć się przywracaniem porządku, nie licząc na pomoc z zewnątrz.

W tym czasie spod stosu śmieci rozległo się przerywane sapanie i szelest, wszyscy ucichli. A po kilku sekundach z gruzy narzuconych gałęzi i suchych liści wyczołgał się cały ubrudzony i zmęczony dziadek Jeż. Zwierzęta osłupiały, a Lisiczka rzuciła się otrząsać z jego kolców drobny chrust, szyszki i wszystkie inne śmieci, które uczepił się kolców, gdy Jeż wyłaził z kupy.

Dziadek Jeżyk wyglądał na zamyślonego i zakłopotanego.

Opowiedział mieszkańcom lasu:

Głęboko pod śmieciami leży coś dużego i błyszczącego, ciężkiego i niezrozumiałego. Pomóżcie mi to wydobyć!

Zwierzątka zainteresowały się, co to mogło być?! Na pomoc Jeżowi przyszły Dziki. Swoimi ryjami i kłami bez większego wysiłku poradziły sobie z tym zadaniem. Nie minęło nawet kilka minut, jak spod stosu śmieci wydobyły stare ogromne lustro w solidnej dębowej ramie, na rzeźbionych toczonych nóżkach. Zwierzęta aż westchnęły! Cóż za cud! Cóż za znalezisko!

Lustro było brudne-brudne, ale Szopy-praczki zgłosiły się, by je wyczyścić i umyć. Starannie umywszy i do sucha wytarłszy lustro, Szopy przekazały je mądremu Jeżowi. I oto lustro zabłysło i zajaśniało czystością i świeżością, bez jednej skazy i plamki ukazało się oczom tłumu.

Widząc takie piękno, zebrani na zebraniu mieszkańcy lasu jednogłośnie postanowili ustawić lustro na jednym z pni pośrodku polany. Aby każdy, kto przejdzie obok, mógł zobaczyć lustro i podziwiać jego piękno. Powiedziane — zrobione!

Dzień chylił się ku zachodowi, zbliżał się czas wieczorny. Zwierzęta postanowiły rozejść się do domów, ale nagle z gęstych gałęzi najwyższego drzewa rozległo się: „Hu-u, hu-u!" To obudziła się stara i mądra Sowa. Jeszcze raz przeciągle krzyknęła: „Hu-u, hu-u!", i rzuciwszy uważne spojrzenie swoich ogromnych, jak spodki, oczu w dół, zauważyła i tłum zwierząt, i ustawione na pniu pośrodku polany lustro.

Machnąwszy skrzydłami, Sowa zrobiła krąg nad polaną i wylądowała na pniu, gdzie stało lustro. Obrzuciwszy wszystkich zebranych czujnym i wymownym spojrzeniem, podniosła prawe skrzydło do góry, przyciągając do siebie szczególną uwagę.

Sowa-Wielka Głowa wygłosiła przemówienie:

Cztery lata temu, w przeddzień kampanii wyborczej, to lustro odegrało decydującą rolę przy wyborach do leśnego parlamentu. Może bezbłędnie pokazać, komu się poszczęści. A do tego trzeba w nie patrzeć i wygłaszać przemówienia związane z zobowiązaniami podjętymi wobec wyborców.

I co się tu zaczęło! Każdy z zebranych nagle poczuł się wyjątkowy, godny być kandydatem na posła. Do składania obietnic przed lustrem ustawiła się ogromna kolejka.

Pierwszy wystąpił Wilk. Czując za sobą wsparcie stada, wyprostował ramiona, zrzucił z pyska zwierzęcy szczerzenie zębów i jak najuprzejmiej powiedział:

Panowie, uważam się za najgodniejszego kandydata w tych wyborach. Jestem w stanie rozwiązać wszystkie bieżące kwestie i problemy mieszkańców lasu, jestem najsilniejszy i najpotężniejszy, zaufajcie mi, a będziecie żyć pięknie.

A z lustra nagle spojrzał na niego... Niedźwiedź.

Następna podeszła Liska. Spojrzała na siebie w lustro, napuszyla ogon, uniosła uszka, słodko się uśmiechnęła i przemówiła, jakby zaśpiewała:

Jeśli mnie wybierzecie, zorganizuję tu kurnik. Kury rozgrzebią wysypisko śmieci i zaczną nam nieść złote jajeczka. I każdy z was zacznie żyć syto i bogato. Zrobię wszystko, co możliwe, aby zapewnić wam wszystkim beztroskie życie i starość. Aby u schyłku swojej życiowej drogi nikt z was nie potrzebował niczego. Tylko zagłosujcie na mnie, a wasze życie zmieni się na lepsze!

Liska jeszcze raz spojrzała w lustro i z przerażeniem odskoczyla od niego, gdyż zobaczyła w nim nie swoje odbicie, a znowu odbicie... Niedźwiedzia.

A w tym czasie już odpychał ją następny mówca, i był to Paw. Rozłożył swój ogon niezwykłej urody, uniósł wdzięczną główkę do góry, wystawił do przodu pierś. I zanim zaczął swoją mowę, jeszcze przez kilka minut podziwiał własne odbicie w starym lustrze.

Przyjaciele, piękno, jak wszyscy wiecie, to straszna siła, piękno zbawi świat! Obiecuję wam zaprowadzić porządek w lesie, wszystko zrobić pięknie, jaskrawo. Razem urządzimy przytulne kąciki wypoczynku dla dzieci i dorosłych, rozwieszimy latarnie po lesie do oświetlenia trudno dostępnych miejsc. Przecież wszystko powinno być piękne i kolorowe, czego nam brakuje w codziennym życiu. Zagłosujcie na mnie, a będzie wam szczęście i błogosławieństwo.

Zaczął.

Paw znowu spojrzał w lustro i... o zgrozo! Tam ukazało się odbicie Niedźwiedzia...

Wieczorzało. Zmierzch z głębi lasu nadciągał na polanę, gdzie odbywało się zebranie. Zwierzęta trochę zmęczyły się tymi debatami. Nie wiedziały już, któremu z kandydatów wierzyć, a któremu nie. A każdy z występujących był pewien, że to właśnie on wywarł godne wrażenie na elektoracie.

Owładnięta swoimi myślami, każda ze stron nawet nie zauważyła, jak z zarośli tarniny ukazał się cień, i ktoś zaczął powoli, ciężkim, ale pewnym krokiem zbliżać się do polany. Trzask gałęzi wyprowadził wszystkie zwierzęta ze stuporu, w ciszy szczególnie głośno zabrzmiał dźwięk złamanej gałęzi. Obejrzawszy się na hałas, zobaczyły zbliżającego się do nich Brunatnego Niedźwiedzia.

No co? Nagadaliście się?

Niezadowolony warknął.

Napatrzeliście się na siebie w lustrze? Ha-ha-ha! A wy, głupie zwierzęta, tego wszystkiego słuchaliście, przytakiwaliście, kiwaliście głowami. I...? Więc oto wszyscy dostaliście tu swoją minutę sławy i dość! Lustro zabieram, nie ma co tu więcej zajmować się bzdurami. Przecież wszyscy widzieliście, kto się w nim ciągle odbijał? A to znaczy, że siła i władza będą w moich łapach ostatecznie i nieodwołalnie! Zapamiętajcie, tylko ja, Brunatny Niedźwiedź, jestem najbardziej wyrazistym i godnym przedstawicielem władzy.

Niema scena trwała niedługo. Zwierzęta uświadomiły sobie, że ta decyzja nie podlega dyskusji, i spokojnie rozeszły się do swoich domów. A niesprzątana kupa śmieci do dziś leży na leśnej polanie i tylko rośnie w rozmiarach.

Bajka Wybieraj, nie wybieraj... jest dostępna w formacie FB2 na telefony, tablety, komputery i czytniki e-booków.
Podobne bajki
Silna rodzina — bariera przed nieszczęściami
Silna rodzina — bariera przed nieszczęściami
Autorska baśń opowie o nieoczekiwanej przygodzie całej rodziny. Znajdzie się w niej stara wiedźma, katastrofa statku, żywa woda, rozłąka dzieci z rodzicami i wiele więcej. Ale udało im się przetrwać dzięki silnej rodzinie.
8 486 1
Zgubiony guzik
Zgubiony guzik
Opowieść o małej dziewczynce imieniem Kasia, która nie przywiązywała wagi do swoich drobnych czynów, kryących w sobie dobroć i pracowitość. Jednak dobre serce dziewczynki nie pozwoliło jej pozostać obojętną, gdy dowiedziała się o cudzym nieszczęściu
5 783 6
Szlakiem Kolobok
Szlakiem Kolobok
Autorska baśń w nowym wydaniu o dziadku, babci i koloboku. Dziadek poprosił Babcię, żeby upiekła kolobok. Babcia nie mogła tego zrobić, ponieważ nie miała potrzebnych składników. Upiekła torcik i postawiła go na oknie, żeby przesiąkł kremem. Torcik, po przesiąknięciu, zszedł z okna i wyruszył szlakiem Koloboka, spotykając tych samych znajomych.
5 551 8 3
Nieoczekiwany prezent
Nieoczekiwany prezent
W życiu każdego człowieka może zdarzyć się prawdziwa magia, jednak nie wszyscy właściwie rozumieją i wykorzystują otrzymany dar losu. Ta nieco smutna baśń opowiada o tym, jak ważne jest dokonanie właściwego wyboru, aby nie żałować swoich czynów. O chłopcu, kotku, tablecie i oczywiście z dobrym zakończeniem.
20 079 9

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych bajkach?

↑