W jednym niewielkim, ale bardzo pięknym mieście mieszkała rodzina: tata Andrzej, mama Anna, córki Milena i Amelia. Kiedy dziewczynki były jeszcze małe, rodzina była bardzo zgrana. Mama i tata zawsze marzyli o dwóch córkach, a kiedy ich wymarzone marzenie się spełniło, nie mogli się nacieszyć. W rodzinie często urządzano święta, mama piekła ciasta, a wieczorami cała rodzina zbierała się w dużym jasnym pokoju. Wszyscy wspólnie pili herbatę.
Zimą cała rodzina jeździła na górki saneczkować, latem jeździli nad rzekę pływać i grać w badmintona. Jesienią wszyscy wsiadali do samochodu i jechali do lasu na grzyby, a wiosną obsadzali całe podwórko kwiatami, które kwitły aż do jesieni. I tak by żyli, radując się i kochając nawzajem, gdyby pewnego pięknego dnia…
Od rana nic nie zapowiadało nieszczęścia. Dzieci poszły do szkoły, mama z tatą do pracy, a kiedy wrócili, znaleźli w skrzynce pocztowej dziwny telegram: „Jadę. Czekajcie. Ciocia Jadwiga