W jednym pięknym, nowoczesnym lesie żyła koza i siedmioro koźląt. Las nazywano nowoczesnym, ponieważ zwierzęta mieszkały tu w pięknych domach, w których było wiele urządzeń technicznych, każde miało telefon komórkowy lub tablet. A koza miała najnowocześniejsze mieszkanie, ponieważ pracowała w fabryce produkującej różne leśne gadżety.
Na urodziny swoim koźlętom koza podarowała smartwatche z wideo, dzięki czemu mogła spokojnie zostawiać je same w domu i obserwować je na monitorze.
Każdego dnia koza, wychodząc do pracy, mówiła:
Koźlęta, dzieci, idę do pracy, a wy zostajecie tutaj same. Nikomu nie otwierajcie drzwi, a zwłaszcza wilkowi. Nie wychodźcie na zewnątrz beze mnie, nie zaśmiecajcie domu.
Dobrze, mamo. Będziemy się dobrze zachowywać.
Odpowiadały koźlęta.
A teraz pokażcie mi wasze smartwatche! Wszyscy je macie na sobie? Chcę was widzieć każdą minutę i wiedzieć, co się u was dzieje!
Niepokojna pytała koza.
Tak, wszystko w porządku!
Odpowiadały koźlęta, pokazując swoje nóżki z kopytkami, na których błyszczały piękne, jasne urządzenia.
Tak mijały dni — koza chodziła do pracy, a koźlęta pod jej czujnym nadzorem bawiły się w domu.
I oto pewnego pięknego dnia, gdy koza wcześnie rano wyszła, koło domu przebiegał wilk.
Zimno mi, głodno mi, włóczę się po lesie. Chcę jeść, nie mam gdzie przenocować! Co mam robić?
Smutnie wył wilk.
O, a oto domek naszej pracowite kozy i jej koźląt. Ciekawe, kto jest w domu?
Wilk podszedł do drzwi i cicho zapukał.
Kto tam?
Odpowiedziało najmniejsze koźlę miękkim głosikiem.
Listonosz, przyniosłem wiadomość od waszej mamy.
Odpowiedział wilk.
Koźlęta podeszły do drzwi, nasłuchiwały, a jedno z nich nagle powiedziało:
To nieprawda. Rozmawiamy z naszą mamą za pomocą smartwatchy, a gdyby musiała nam coś powiedzieć, na pewno by nam zadzwoniła.
Nie otwierzymy, idź sobie, oszuście!
Wszystkie koźlęta krzyknęły jednym głosem.
Co mam robić?
Cicho mruczał wilk do siebie.
Może udawać dobrego czarodzieja, który przyniósł małym dzieciom prezenty?
Pomyślał wilk i znowu podszedł do domu kozy.
Kto tam?
Odpowiedziały koźlęta chórem na pukanie do drzwi.
To ja — dobry czarodziej, chcę wam podarować wiele prezentów za to, że się dobrze zachowujecie.
Jakie prezenty nam przyniósłeś?
Zapytały zainteresowane koźlęta.
Oj, jest ich wiele, nie da się wszystkich wymienić. Piękny komputer, duża deskorolka z świecącymi kółkami i nowy odtwarzacz muzyki ze wbudowanymi głośnikami o super wysokiej mocy.
Odpowiadał wilk.
Wow! Zawsze chciałem deskorolkę, na której można jeździć po lesie.
Zaświecił się z radości jedno z koźląt.
A ja od dawna marzyłem o odtwarzaczu muzyki, takim, żeby muzyka grała na cały las!
Ucieszył się drugie koźlę.
I tylko jedno, najmniejsze, niepokojnie patrzyło na drzwi i nagle krzyknęło:
A co jeśli to zły wilk i chce nas oszukać? Otwierzymy mu drzwi, a on nas wszystkich złapie — i zje.
Ha-ha-ha!!! Wilk? Nigdy w życiu nie słyszał o deskorolkach, tabletach i odtwarzaczach, jest stary jak nasz dąb koło domu.
Śmiały się koźlęta. Razem podeszły do drzwi, otworzyły zamek, a na progu pojawił się ogromny szary wilk.
Koźlęta krzyknęły, piszczały, ale wilk już był w pokoju. Tak zaryczał, że dzieciaki zamknęły oczy ze strachu. Wilk otworzył paszczę, rzucił się na koźlęta i w mgnieniu oka wszystkie połknął. Tylko najmniejsze koźlę zdążyło wskoczyć do plecaka, w którym dzieci chodziły na spacery do lasu.
O, jaka ładna torebka!
Rzucił wilk wzrok na plecak, w którym schowało się małe koźlę.
Wezmę sobie ją, przyda się do wędrówek za takimi głupimi i bezbronnym zwierzętami.
Wilk chwycił plecak i wyszedł z domu. Małe koźlęta wilk połknął tak, że w jego brzuchu nawet nie mogły się poruszyć. A małe koźlę w plecaku planowało, jak powiedzieć mamie, co się stało. I wreszcie przyszła mu do głowy wspaniała idea.
Przypomniało sobie, że ma smartwatche i może przez nie zadzwonić do mamy-kozy.
Koźlę cicho nacisnęło przycisk połączenia i już po pół minuty usłyszało:
Cześć, dzieci, jak się macie?
Koza spokojnie odpowiadała.
Koźlę nie mogło jej odpowiedzieć, bo wilk by wszystko usłyszał. Małe koźlę cicho rozpięło zamek, wysunęło z niego nóżkę ze smartwatchem i włączyło transmisję wideo. Całą drogę wilk coś sobie nucił, a koza tymczasem szybko się przygotowała, aby pomóc dzieciom. Gdy tylko zobaczyła puszysty szary ogon, od razu wszystko zrozumiała.
Tymczasem wilk dotarł do swojego domu. Rzuciwszy plecak na podłogę, wilk położył się na miękkim łóżku i zasnął. Gdy tylko zasnął, małe koźlę wyskoczyło z plecaka i znowu zadzwoniło do kozy.
Cześć, mamusiu, mamusiu! Coś nam się stało!
Szybko szeptało koźlę.
Wiem wszystko, zrozumiałam, że was porwał szary wilk. Gdzie są pozostałe koźlęta?
Zapytała koza.
Są w brzuchu wilka, połknął nas wszystkie naraz.
Rozpłakało się koźlę.
Wiem, co robić. Zaraz zadzwonię jednocześnie do wszystkich koźląt, które siedzą w brzuchu wilka. Smartwatche będą grać tak głośno, że wilk na pewno będzie chciał wyplunąć nasze małe dzieci. A do tego czasu ja z pomocą dotrę do was.
Koza wybrała jednocześnie sześć numerów swoich koźląt, a w brzuchu wilka rozległa się głośna muzyka.
Oj, co to jest z moim brzuchem?
Natychmiast obudził się wilk.
Nie mogę, pomóżcie mi ktoś!!! Nie mogę już więcej!!!!
Wilk biegał z kąta w kąt, nie rozumiejąc, co się dzieje. A w jego brzuchu również grała głośna muzyka. Wilk biegał z kąta w kąta, trzymając się to brzucha, to głowy. I nagle, całkowicie tracąc kontrolę, wilk wpadł na krzesło tak mocno, że rozdarł brzuch, a z niego natychmiast wyskoczyło sześcioro koźląt, które połknął.
W tym momencie do domu wilka wbiegła koza z pomocą — złapali wilka i związali go linami. Do tego czasu do domu wilka przyjechała leśna policja i zabrała złodzieja do specjalnego oddziału, z którego tacy bandyci nigdy nie mogą uciec.
Od tamtej pory koźlęta nigdy więcej nie otwierały drzwi nieznajomym. Zawsze słuchały mamy i nie zdejmowały swoich smartwatchy, które pomogły im pokonać szarego wilka.