W pewnym lesie żyli i przyjaźnili się dwaj najlepsi przyjaciele — wiewióreczka Janek i szop Tomek. Przyjaciele od najmłodszych lat byli nierozłączni, zawsze pomagali sobie w trudnych chwilach i troszczyli się o siebie nawzajem.
Las, w którym mieszkali przyjaciele, był najpiękniejszy ze wszystkich w okolicy, rosło tu tyle ciekawych i pięknych drzew, a latem, gdy wszystko wokół zieleniło się, na polanach rozkwitały wspaniałe, jaskrawe kwiatki.
Janek i Tomek często przybiegali tu pobawić się i podziwiać niezwykłe piękno, zabierając ze sobą różne smakołyki i zabawki. Pewnego pięknego letniego dnia, gdy na dworze świeciło jasne słoneczko, a wokół śpiewały swoje piękne pieśni ptaszki, przyjaciele postanowili znów zabawić się na kwiatowej polanie.
Zabrali z domu wszystko, co najsmaczniejsze — orzeszki, jagody, ziarnka i inne przysmaki. Każdy z nich miał swój własny domek i każdy urządzał go tak, jak chciał.
Próg domku, w którym mieszkał Janek, był ozdobiony różnymi gałązkami, które wyglądały jak ozdoby z kolorowego papieru. Wszystkie leśne zwierzątka przychodziły nawet popatrzeć na to piękno. Tomek na okienkach w swoim domku nakleił piękne wzory z liści, umiał robić bardzo ładne aplikacje. Przyjaciele często chodzili do siebie w odwiedziny i bardzo wesoło spędzali razem czas.
I oto, przyszedłszy na kwiatową polanę, Janek i Tomek rozłożyli swoją podściółkę, zrobioną z gałązek wierzby, na ciepłej zielonej trawce, rozłożyli jedzenie i zaczęli biegać i bawić się. Pośrodku polany rosło wysokie drzewo, a nasi przyjaciele uwielbiają wspinać się na samą jego szczyt, aby obejrzeć wszystkie ukryte zakątki w lesie, wszystkie norki i domki swoich sąsiadów oraz wszystkie polanki, gdzie można pójść pobawić się.
Janek. Szybko, doganiaj mnie! Jestem już prawie na samym szczycie.
Zawołał Tomek.
Drzewo było bardzo wysokie i jeśli z samej góry patrzeć w dół, to przyjaciołom czasami nawet trzęsły się łapki ze strachu. Ale mimo wszystko było im bardzo ciekawie współzawodniczyć, kto pierwszy dotrze do najwyższej gałęzi.
Tomek, jak ty tak szybko za każdym razem wspinasz się na szczyt? Czy jesz coś specjalnego, że masz tyle siły?
Zapytał Janek.
Ha-ha-ha! No jesteś śmieszny! Po prostu ty jesteś słabeusz, a ja siłacz, i tyle!
Roześmiał się szop Tomek.
Wiewióreczka zmarszczył brwi, zawsze tak robił, gdy się obrażał. Za każdym razem, gdy przyjaciele grali w gry, gdzie trzeba było gdzieś się wspinać lub dobiegać, Tomek wygrywał i zawsze podśmiewał się z powolnej wiewióreczki.
No przecież wiesz, że tylko żartowałem! Jesteś świetny, a ja specjalnie cię dopinguję, żebyś szybciej się ruszał! Jesteś moim najlepszym przyjacielem i nigdy nikogo tak nie polubię, jak ciebie! No już, nie będę tak więcej mówił, wcale mi się nie podoba, gdy się obrażasz!
Janek podał Tomkowi łapkę i pomógł wspiąć się na sam szczyt.
I nagle, gdy przyjaciele usadowili się na najdalszej i najmocniejszej gałęzi, usłyszeli dziwny dźwięk „chr-chr-chr