Jak kotki poznały cyrk
9 873

Jak kotki poznały cyrk

Autor:
Autorska bajka o wesołych kociątkach, które marzyły o tym, aby zostać klaunami lub zobaczyć ich w cyrku. I stało się cudem — Cyrk przyjechał!

W jednym małym mieście mieszkała rodzina kociątek. W ciągu dnia bawiły się na podwórku, a wieczorami czytały.

Pewnego razu, przeglądając książeczki, zobaczyli niezwykły obrazek. Na nim było przedstawione duże okrągłe budowanie z dachem wyciągniętym do góry i napisem "Cyrk".

Kotki przeczytały tę książeczkę i obejrzały wszystkie obrazki.

I pomyślały:

Jakie by było fajne, gdyby do naszego miasta też przyjechał cyrk.

A dopóki się to nie stało, bawiły się same, wyobrażając sobie, że są klaunami. Wszyscy widzowie zwykle śmieją się, gdy klauny upadają. Więc i one kładły sobie pod nogi skórkę od banana, ślizgały się po niej i ze śmiechem upadały.

Stawiały szczotkę lub mop pod drzwi, a gdy się otwierały, wszystko to spadało i śmieszyło tego, kto wchodził do pokoju. Nakładały sobie tatusiową czapkę lub mamusię beret, a ponieważ nakrycia głowy były dla nich za duże, ciągle spadały im na oczy, zasłaniając je, i wszyscy się śmiali. Kotki nawet rodzicom powiedziały, że chcą być cyrkowcami.

I na to tata im odpowiedział:

Zanim zostaniesz cyrkowcem, musisz dokładnie zbadać istotę sprawy, obejrzeć książki, przeczytać podręczniki o sztuce cyrkowej. A poza tym musisz się nauczyć i dużo, dużo trenować.

Po tej rozmowie minęło jeszcze trochę czasu. I pewnego dnia, spacerując z rodzicami w parku, kotki usłyszały muzykę dolatującą zza lasu. Wszyscy razem poszli w kierunku dźwięku. I, o cudo!

Na terenie parku, na dużej polanie stał namiot, podobny do tego, który widzieli na obrazkach w książce o cyrku. A tuż przed nimi wisiała kolorowa afisz opowiadająca o zbliżającym się przedstawieniu cyrkowym.

Wau! To przecież cyrk!

Zakrzyczały kotki.

Hura! Cyrk przyjechał!

Mamo, tato, chcemy do cyrku!

Czekajcie.

Powiedziała mama Kotka.

Najpierw trzeba kupić bilety. A oto i kasa! Patrzcie, jaka tu duża kolejka. Uzbrójcie się w cierpliwość.

Kolejka posuwała się szybko. I oto rodzina kotów już zbliżyła się do upragnionego okienka.

Weźcie bilety.

Powiedziała Sroka-kasjerka.

Tu jest wskazany rząd i miejsce.

Rodzina kotów skierowała się do kolorowego namiotu. Widzów wewnątrz było bardzo dużo. Wszyscy chętni obejrzeć przedstawienie usiedli na swoich miejscach. Zgasło światło na trybunach, oświetlana była tylko scena, którą w cyrku nazywa się "areną". Rozległa się specjalna muzyka cyrkowa, sala ucichła i przedstawienie się zaczęło.

Pierwszy na arenę wyszedł prowadzący — konferansjer. Powitał publiczność i ogłosił występ pierwszego artysty. Był to Słoń.

Tańczył na jasnym postumencie. Było zdumiewające, że takie ogromne zwierzę potrafi tak gracjoznie tańczyć, a jeszcze na tak małej powierzchni, jak powierzchnia postumentu.

Zakończyłszy taniec, Słoń się ukłonił, podniósł trąbę i grał na niej jak na trąbce. Wszyscy widzowie mu bardzo głośno zaklaskali.

Na miejsce gracjoznego Słonia wyszedł efektowny Tygrys — odważne i niestraszne zwierzę. I jego numer był bardzo trudny, odważny i poważny. Tygrys skakał przez ognisty pierścień, wszystkim w sali zrobiło się straszno, ale Tygrys niczego się nie bał. Z godnością wykonał swój numer i za to otrzymał głośne brawa.

I wtedy na arenę wybiegły zabawne klauny. Przewracały się, potykały, oblewały się wodą, upadały… i robiły to tak niezdarnie i śmiesznie, że wszystkie trybuny ze widzami trzęsły się ze śmiechu.

Za klaunami na arenę cyrku wyszły dwie Lisiczki. Eleganckie i piękne, gracjoznie szły po wysoko naciągniętej cienką lineczce, pomagając sobie wachlarzami, aby zachować równowagę. Potem weszły pod sam dach cyrku na trapezach powietrznych. I sala zamarła ze zdumienia i strachu.

Lisiczki kołysały się na trapezach lekko i swobodnie, jak na huśtawkach. Jakby nie zauważały, że znajdują się nie na placu zabaw, ale wysoko nad ziemią. Z boku wydawało się, że robić to jest całkiem proste. A przecież ten numer nie tylko jest piękny, ale i niebezpieczny. I aby tak mistrzowsko występować, trzeba dużo trenować.

Akrobatki powietrzne Lisiczki się ukłoniły i wszyscy zaklaskali, wyrażając w ten sposób swój zachwyt nad ich numerem i talentem.

Potem występowały konie, wielbłądy, zebry i lamy. Ich wspólny numer zadziwiał złożonością ruchów, tym, jak tańczyły, galopowały, chodziły po arenie. Było bardzo pięknie i gracjoznie.

Następnie na arenę cyrku wyszedł iluzjonista. O, co on wyrabiał! Kładł do skrzyni pojedyncze chusteczki, a wyjmował z niej powiązane razem mocnymi węzłami. Nadmuchiwał biały balonik, a zamiast niego pojawiał się biały gołąb.

Sadzał małpkę do worka, a wyjmował banany. Iluzjonista kładł kolorowe wstążeczki do metalowej tuby, a wyciągał z niej kolorową miotełkę do czyszczenia kurzu. Sala była zachwycona. I długotrwałymi brawami długo nie chciała puścić iluzjonistę za kulisy, prosiła o kontynuację.

Na miejsce utalentowanego iluzjonisty wyszły morskie stworzenia. Morski lew grał z piłką, i za to dostawał smakołyk z rybki. A poza tym klaskał płetwiami, jak dłońmi, i też dostawał угощение. Krokodyl klaskał zębami i machał ogonem, naśladując grę na instrumentach perkusyjnych.

Kotki, jakby zaczarowane, patrzyły na przedstawienie.

Ale oto znowu na arenę wyszedł prowadzący, wezwał wszystkich artystów do ukłonu i ogłosił, że na tym przedstawienie się skończyło. Publika klaskała stojąc. I po długotrwałych i głośnych brawach zaczęła się rozchodzić, z żalem opuszczając przytulny namiot cyrku.

Rodzina kotów też poszła do domu. W drodze dyskutowali o tym, co widzieli, wyrażali swój zachwyt i podziw dla umiejętności i zdolności występujących artystów.

Kotki wypiły kolację i poszły spać. A w tym czasie zwierzęta-artyści też jedzły swoją kolację po odbyciu przedstawienia.

Konie i zebry przeżuwały smaczną marchewkę i aromatyczne siano. Słoń delektował się soczyste owocami, a Tygrys świeżym mięsem, morskie lwy pochłaniały drobną morską rybę, a małpki obierały jeden za drugim słodkie banany. Dzisiaj dobrze pracowały, i apetyt u kolegów był też doskonały. Nasyciwszy się, artyści też chcieli spać.

Tygrys ryknął i zamknął oczy.

Miłych snów, szanowny Tygrysie!

Słoń znowu zatarąbał trąbą, jak na trąbce, i przygotował się do snu.

Spokojnej nocy, panie Słoniu!

Foka wykonuje ostatnie sztuczki, trenując w swoim domku, ale siły go opuszczały i zaczął zasypiać.

Słodkich snów, Foko!

Lisiczki ziewają, ocierają łapkami oczy i też kładą się spać.

Miłych snów, Lisiczki!

Cóż. Teraz wszyscy śpią i zwierzęta, i kotki. Wszyscy mieli napięty i radosny dzień, płynnie przechodzący w wieczór. Teraz nadeszła noc. A jutro wstanie słoneczko, przyjdzie ranek i będzie nowy dzień i nowe wrażenia.

Czytajcie bajki i do was też na pewno przyjedzie cyrk z artystami, którzy niesamowicie was ucieszą swoimi zdumiewającymi numerami.

Zostaw opinię

Bajka Jak kotki poznały cyrk jest dostępna w formacie FB2 na telefony, tablety, komputery i czytniki e-booków.
Komentarze()
Podobne bajki
Silna rodzina — bariera przed nieszczęściami
Silna rodzina — bariera przed nieszczęściami
Autorska baśń opowie o nieoczekiwanej przygodzie całej rodziny. Znajdzie się w niej stara wiedźma, katastrofa statku, żywa woda, rozłąka dzieci z rodzicami i wiele więcej. Ale udało im się przetrwać dzięki silnej rodzinie.
8 478 1
Zgubiony guzik
Zgubiony guzik
Opowieść o małej dziewczynce imieniem Kasia, która nie przywiązywała wagi do swoich drobnych czynów, kryących w sobie dobroć i pracowitość. Jednak dobre serce dziewczynki nie pozwoliło jej pozostać obojętną, gdy dowiedziała się o cudzym nieszczęściu
5 770 6
Szlakiem Kolobok
Szlakiem Kolobok
Autorska baśń w nowym wydaniu o dziadku, babci i koloboku. Dziadek poprosił Babcię, żeby upiekła kolobok. Babcia nie mogła tego zrobić, ponieważ nie miała potrzebnych składników. Upiekła torcik i postawiła go na oknie, żeby przesiąkł kremem. Torcik, po przesiąknięciu, zszedł z okna i wyruszył szlakiem Koloboka, spotykając tych samych znajomych.
5 522 8 3
Nieoczekiwany prezent
Nieoczekiwany prezent
W życiu każdego człowieka może zdarzyć się prawdziwa magia, jednak nie wszyscy właściwie rozumieją i wykorzystują otrzymany dar losu. Ta nieco smutna baśń opowiada o tym, jak ważne jest dokonanie właściwego wyboru, aby nie żałować swoich czynów. O chłopcu, kotku, tablecie i oczywiście z dobrym zakończeniem.
20 053 9
Jeszcze tu nic nie ma.

Użyj 🔊
aby dodać bajkę
do odtwarzacza

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych bajkach?