W jednym zabawkarskim sklepie mieszkały Traktor, Żuraw i Ciężarówka. Każdej nocy jeździły na zabawkową budowę i budowały zabawkowy dom, a każdego ranka wracały na swoje półki.
Pewnego dnia do sklepu przyszedł chłopiec ze swoją mamą. Traktor tak mu się spodobał, że przekonał mamę, aby go kupiła. I oto pieniądze zostały oddane kasjerowi, sprzedawczyni zapakował zabawkę w piękne pudełko i wręczyła je chłopcu.
Żuraw i Ciężarówka pożegnały się z Traktorem i zasmucily się.
Nocą pojechały, jak zwykle, na zabawkową budowę, ale nie mogły zbudować domu. Bardzo im brakło przyjaciela Traktora. Przyjaciele już się собирались wrócić na półki, ale wtedy Ciężarówka westchnęła i powiedziała:
Jak wspaniale byłoby być znowu razem! Gdybyśmy tylko mogli znaleźć naszego przyjaciela Traktora…
Żuraw pomyślał i powiedział:
A dlaczego nie? Przecież możemy spróbować!
Spróbować? Ale jak?.. ― zdziwiła się Ciężarówka ― Nie możemy wyjść ze sklepu.
Nie martw się, zaraz coś wymyślę!
Żuraw był bardzo wysoki i bardzo mądry. Podrapał hakiem swoją kabinę, uśmiechnął się i powiedział:
Patrz! Widzisz to małe okienko na drzwiach? Przez niego nasza kotka Maruśka każdego dnia wychodzi na ulicę. To znaczy, że i my będziemy mogli!
Świetnie wymyśliłeś! ― ucieszyla się Ciężarówka, i skierowały się do drzwi.
Okienko było wystarczająco wysoko, a zabawki nie mogły wyskoczyć i złapać się jego krawędzi, ale razem poradziły sobie nawet z takim trudnym zadaniem!
Żuraw wysunął ramię, podniósł Ciężarówkę do góry i przeniósł ją przez okno na zewnątrz. A potem Ciężarówka powoli i starannie wyciągnęła przyjaciela na linie. I wreszcie samochodziki znalazły się na ulicy. Rozejrzały się wokół…
Stały na chodniku, a wokół ― domy. Żuraw i Ciężarówka były małe, a te domy wydawały się ooooooo bardzo duże…
Kiedy się rozejrzały, Ciężarówka znowu zasmucila się:
Nigdy nie znajdziemy Traktora, bo nawet nie wiemy, dokąd jechać i gdzie go szukać w tym dużym mieście.
Nie smucz się, zaraz coś wymyślę.
Jak pamiętacie, Żuraw był bardzo wysoki i bardzo mądry. Podrapał hakiem swoją kabinę, uśmiechnął się i powiedział:
Wiesz, słyszałem, że wszystkie dzieci chodzą do przedszkola! To znaczy, że musimy znaleźć przedszkole i czekać tam na chłopca, który kupił naszego przyjaciela Traktora!
Dokładnie! Chodźmy szybciej do przedszkola, ― ucieszyla się Ciężarówka i uruchomiła swój silnik.
Ale samochodziki nie wiedziały, gdzie w tym mieście było przedszkole. Dlatego rozejrzały się w prawo, potem w lewo, i… postanowiły jechać w stronę sygnalizacji świetlnej, która migała gdzieś bardzo daleko, po ich prawej stronie.
Podczas gdy jeździły, nadszedł świt. Pierwsze promienie słońca pojawiły się zza horyzontu, a nasze przyjaciółki z zainteresowaniem przyglądały się nowemu dla nich światu. Przecież w całym swoim życiu widziały tylko fabryczne maszyny, które je zrobiły, a także pudełko, w które je zapakowano i w którym przywieziono do sklepu. No i oczywiście sam sklep, gdzie stały na półkach i zaprzyjaźniły się.
I ten nowy świat im się bardzo spodobał. Toczyły się po chodniku naprzeciw przyjaciela, za którym bardzo tęskniły. Nagle Żuraw się zatrzymał. Zobaczył przed sobą przedszkole.
Gdzie? Gdzie? ― pytała Ciężarówka, próbując też je dostrzec.
Tam, patrz, po drugiej stronie ulicy, ― wskazał Żuraw swoim ramieniem, które wyglądało jak długa-długa ręka.
Gdzie?
Tam, za drzewami, ― powiedział Żuraw, bo był nie tylko mądry, ale i wysoki!
Nie, nie widzę, ― zasmucila się Ciężarówka, ― chodźmy szybciej tam!
Przyjaciółki zaczęły przechodzić ulicę. Doszły już prawie do jej środka i nagle usłyszały pisk hamulców. Ze strachu zamarły w miejscu!
Koła prawdziwego dużego samochodu zatrzymały się zaledwie kilka centymetrów od nich! Z samochodu wyszedł wujek i zaczął patrzeć, co to takiego leży na środku drogi. Zobaczył dwie nowe samochodziki i zaczął się rozglądać. Ale nikogo w pobliżu nie było.
Dziwne, ― pomyślał wujek, ― kto mógł je tu zostawić?
Wujek spieszyć się do pracy i nie chciał długo rozmyślać. Jeszcze raz rozejrzał się wokół, wziął samochodziki i położył je na tylnym siedzeniu.
Zawiozę je do domu, mój syneczek się ucieszy! ― pomyślał, usiadł za kierownicą i pojechał dalej.
Przez cały dzień jeździły przyjaciółki w samochodzie, i oto na jakimś wyboju spadły z tylnego siedzenia na podłogę. Kiedy wujek wieczorem przyjechał do domu, już zapomniał o znalezisku (bo na podłodze ich nie było widać) i poszedł do domu bez samochodzików.
Jak się stąd wydostaniemy? ― smucił się Gruzowik. ― Nigdy nie znajdziemy chłopca i Traktora.
A Żuraw pomyślał i powiedział:
Rano wujek wróci i wyjedziemy przez otwarte drzwi. Trzeba tylko zrobić to bardzo szybko.
Następnego ranka wujek znowu pojechał do pracy, a kiedy wycierał lusterka i szyby swojego samochodu, nasze przyjaciółki wydostały się przez uchylone drzwi na ulicę. I szybko-szybko pospieszyły, aby ukryć się na trawniku w trawie.
Wkrótce wujek odjechał, a samochodziki rozejrzały się wokół.
Patrz, patrz, tam jest przedszkole! ― radośnie zawołał Żuraw.
Gdzie? Gdzie? ― przeskakiwała Ciężarówka. ― Chodźmy tam szybciej!
Ale szybko się nie dało. Żuraw był bardzo wysoki, a zamiast kół miał gąsienice. Nie był przystosowany do szybkiej jazdy. A ścieżka, która prowadziła do przedszkola, była nie asfaltowa, ale gruntowa.
Wreszcie podjeżdżały do przedszkola.
Do furtki podchodzili chłopcy i dziewczęta. Szli z mamami lub tatami, a niektórzy ― z babciami lub dziadkami. Ale chłopca, którego szukały, nigdy nie zobaczyły. Nadszedł czas śniadania, a chłopiec tak się nie pojawił.
Jego tu nie ma, nigdy go nie znajdziemy, ― znowu zasmucila się Ciężarówka
Może go po prostu nie zauważyliśmy… Może przyszedł wcześniej, ― pocieszał przyjaciółkę Żuraw, a sam zaczął myśleć. Podrapał hakiem kabinę i powiedział:
Czekajmy do wieczora.
Tak zrobiły. Bardzo uważnie obserwowały wszystkie dzieciaki, które przychodziły i wychodziły z przedszkola. Ale tego chłopca, który kupił Traktora, nigdy nie znalazły.
Wieczorem przedszkole opustoszało, furtka została zamknięta, a tylko nad wejściem samotnie świecił się latarnia.
Zmierzchało. Na niebie pojawiły się małe chmurki. Przyjaciółkom wcale nie chciało się wpaść pod deszcz i zmokną, i zaczęły szukać, gdzie by się ukryć. Żuraw zobaczył, że w sąsiednim domu nad drzwiami zrobiono dach, i samochodziki pojechały do niego. Przyjaciółki zrobiły z trawy miękką podściółkę i urządziły się na nocleg. Powoli zaczął padać deszcz. Krople deszczu stukały w dach i łagodnie usypiały naszych zmęczonych podróżników.
Przytulily się mocno do siebie i zasnęły.
A Traktor?
Kiedy Traktor pożegnał się w sklepie z przyjaciółkami, wyszedł na ulicę z chłopcem. Chłopiec ani na sekundę nie wypuszczał go z rąk. Najpierw szli po ulicy, a obok drogi pędziły samochody. „Wrrr, wrrr