W jednym małym miasteczku, gdzie mieszkały tylko samochody, pojawiła się nowa mieszkanka – nowy czerwony samochodzik. Przyciągał wzrok innych samochodów, wszyscy chcieli się z nim zaprzyjaźnić, ale czerwony samochodzik był okropnym dumniasiem – nie tylko nie chciał się zaprzyjaźniać, ale nawet nie chciał się przywitać!
Dzień dobry! Dziś piękny dzień, prawda? – przywitał go mały, stary ciężaróweczek, któremu dawno już potrzebna była nowa farba, ale piękny samochodzik nie godził się nawet spojrzeć na niego.
Inne samochody też bardzo nie lubiły zachowania swojej nowej sąsiadki – jak przejeżdżała obok nich, udając, że ich po prostu nie widzi – i bardzo szybko zaczęły robić to samo wobec niej.
Pewnego letniego ranka czerwony samochodzik wyjechał na drogę poza miasto – na spacer. Cieszył się ciepłym słoneczkiem, gdy nagle rozległ się huk. Pękła mu opona, a samochodzik w pośpiechu zapomniał zapasowego koła w domu!
Cóż, nic strasznego – zaczął się uspokajać. – Zaraz któryś z sąsiadów przyjedzie i mi pomoże!
Rzeczywiście, poranne spacery po tej drodze lubiło wiele samochodów z miasta, i wkrótce czerwony samochodzik zobaczył swoją sąsiadkę z sąsiedniego garażu, ale ta przejechała obok, nawet się nie zatrzymując.
Może mnie nie zauważyła? – pomyślał czerwony samochodzik, ale i inni znajomi i nieznajomi samochody spieszyły się do swoich spraw, nikt na niego nie zwrócił uwagi.
Czerwony samochodzik, zapomniawszy o dumie, sygnalizował, ale był jak niewidoczny – nikt go nie widział.
Co to ma znaczyć? – myślał.
Mogę ci pomóc? – nagle usłyszał samochodzik. To był stary ciężaróweczek.
Tak, oczywiście, pękła mi opona!
Mam właśnie zapasowe koła, wioziłem je dla przyjaciela do sklepu, ale myślę, że nie będzie się obrażać, jeśli przywioziemy mu trochę mniej kół niż zwykle – wesoło gadał ciężaróweczek.
Dziękuję bardzo. Samochody w tym miasteczku są bardzo nieuprzejme, nawet się nie zatrzymują – to straszne!
– A może to nie oni są nieuprzejmi? – poważnie powiedział ciężaróweczek.
Co pan przez to rozumie?
Po prostu zachowywali się tak, jak ty zachowywałeś się wobec nich!
Gdyby czerwony samochodzik mógł się zarumieniać, zarumieniłby się, ale był już czerwony! Dlatego ledwie słyszalnie zapytał:
A dlaczego mi pan pomógł? Ja przecież też nie zachowywałem się wobec pana zbyt dobrze.
Dlatego że ja – to ja! – wesoło odpowiedział ciężaróweczek. – Trzeba traktować innych tak, jak chciałbyś, żeby traktowali ciebie!
Czerwony samochodzik się zastanowił i przez resztę dnia nie wyjeżdżał z garażu.
A następnego dnia to był już inny samochodzik.
Przywitywał się ze wszystkimi, był dla wszystkich miły, i bardzo szybko miał wielu-wielu przyjaciół, ale jego najukochańszym przyjacielem był stary ciężaróweczek!