Kiedy rozegrała się ta historia — nikt nie pamięta i nie wie. I czy w ogóle się zdarzyła — to pozostaje wielką zagadką. Krótko mówiąc, mogło to przydarzyć się gdziekolwiek i kiedykolwiek.
W starej chacie, w ciemnym podpolu żyły sobie cztery myszki: Żulka, Żużka, Muśka i Masia. Żużka i Żulka były zwykłymi szarymi myszkami, a Masia i Muśka były do nich niepodobne: ich futerka były białe.
Szare siostry Żulka i Żużka nie czuły miłości do swoich niezwyczajnie ubarwionych sióstr, bo były inne niż wszystkie.
Pewnie wcale nam nie są spokrewnione, ktoś je nam podrzucił.
Ciągle powtarzały siostry.
Ale to nie była jedyną przyczyną ich niechęci. Za każdym razem, gdy myszki wychodziły zbierać okruszyny lub poczęstować się czymś smacznym, albo po prostu pobiegać i pograć się po dużej chacie, od razu stawały się celem czarnego kota gospodarza Bazylego.
Zanim siostry zdążyły się przecisnąć, a kot już był tam, czeka, przypatruje się swoimi przebiegłymi oczkami-paciorkami białuszkom, straszą pozostałe. Postanowiły się rozdzielić, nie wychodzić ze swojej norki we czwórkę.
Na początku białym siostrom było przykro, ale potem się pogodzili i zaczęły wychodzić z podpola same. Było im straszno, bo Bazyli mógł pojawić się w każdej chwili. Ale ciekawość i pragnienie przygód odganiały strach.
Badając chatę, trafiły do ciekawego niezwykłego pokoju, który był zastawiony zabawkami. Siostry tak zapatrzyły się na zabawki, że nie usłyszały, jak do pokoju weszła dziewczynka z czarnym kotem na rękach.
Dziewczynkę zwano Nadią, a kota, już im znanego, Bazylego. Nadia też się zdziwiła, bo nigdy nie widziała białych myszek, a jeszcze takich ciekawskich i niczego się nie bojących.
Tak Masia, Muśka, Nadia i Bazyli się zaprzyjaźnili. Każdego ranka siostry biegały do nowych przyjaciół, podobało im się spędzać czas razem. A szare siostry jeszcze bardziej zaczęły nie lubić Masii i Muśki, bo kot Bazyli zaczął polować tylko na nich.
Pewnego wieczoru noworocznego białe myszki poszły do Nadii, a Żużka i Żulka zostały w domu, w podpolu. Głośne nieznane dźwięki z góry nie dawały im spokoju. Ciekawość wzięła górę i postanowiły zobaczyć, co się tam dzieje. I jak na złość, na drodze spotkały kota.
Bazyli rzucił się za myszkami, złapał je za szare futerka. Kotowi bardzo się podobało, gdy gospodarze go chwalili. Przyniósł myszki dorosłym, ale w noworocznym zamieszaniu nie mieli do niego czasu, więc kot posadził myszki w klatce.
Coraz bliżej czas na składanie życzeń i otwieranie prezentów. Nadia z Masią i Muśką zeszły do choinki. Pod choinką było tyle prezentów! Nadia przygotowała też coś dla przyjaciółek, bo w noc noworoczną każdy powinien mieć prezent.
Ale co to? Na stole w klatce siedzą Żużka i Żulka. I choć siostry nie lubiły się nawzajem, choć słyszały tyle wyrzutów, to jednak były sobie bliskie. Tak im się ich żal zrobiło!
Nadenka, proszę, zrób nam specjalny prezent: wypuść nasze siostrzyczki!
Jednym głosem piszczeły Żużka i Żulka.
Nadia była dobrą i miłą dziewczynką, spełniła prośbę przyjaciółek.
Radości nie było końca. Cztery siostrzyczki-myszki zakręciły się w tańcu, wciągając ze sobą Nadię i Bazylego.
Od tamtej pory siostrzyczki-myszki nigdy się nie kłóciły i nie rozstawały. Teraz we czwórkę chodziły w gości do Nadii i kota Bazylego.