Uwaga, uwaga!
Ogłaszamy zawody!
Zawody, konkurencje!
Uznanie dla najszybszego w biegu!
Dla najszybszego — nagroda,
Sława i wycieczkę w rejs
Po morzach i krajach zamorskich.
Pospieszycie się: zawody już wkrótce!
Takie ogłoszenie przeczytał kot Wasik w lokalnej gazecie. I zaświeciły mu się oczy: „Uznają najlepszego, a najlepszy — to oczywiście ja!"
Kot wyskoczył na ulicę i pognał co sił w nogach. Zobaczył go pies Przyjaciel:
Wasik, co się z tobą dzieje? Dokąd tak się rozpędzasz?
Nie widzisz, trenuję się, — powiedział zadyszany kot — ogłoszyli zawody w biegu, szukają najlepszych, a kto u nas jest najlepszy?
Kto?
Ja, oczywiście! Moja pani mówi mi to każdego dnia: „Jesteś nasz najpiękniejszy, najokrąglejszy, najpuszysty, najlepszy ze wszystkich!"
Głupeczku, szukają najlepszych biegaczy, najszybszych i najmocniejszych, — zaśmiał się Przyjaciel.
Nic nie szkodzi, trochę się potrenuję i zobaczysz, stanę się słynny, jeszcze o mnie usłyszysz!
I Wasil ruszył naprzód.
Przez cały miesiąc Wasik trenował: rano robił ćwiczenia, potem szedł na bieg, po południu biegał na wyścigi z Przyjacielem. A wieczorem i nocą Wasil, polując, gonił za myszami. Biedaczek nie miał nawet czasu na sen, mógł sobie pozwolić tylko na drzemkę w przerwach między treningami.
I wreszcie nadszedł dzień otwarcia zawodów. Wasik poprosił Przyjaciela, aby go towarzyszył. Z różnych krajów przyjechali sportowcy-biegacze: gepard z Afryki, tygrysy z Indii, amurskie tygrysy z Rosji, jaguary z Ameryki Północnej, pumy z Ameryki Południowej.
Przyjaciel stracił mowę, takie duże i silne koty widział po raz pierwszy.
Wasik, chodź do domu, — błagał drżącym głosem pies swojego przyjaciela.
Nic nie szkodzi, ja też nie jestem bez talentów, — starał się nie okazywać swojego zdziwienia Wasil.
Ja tym kotom pokażę! — chwalił się koteczek i syczeć jak najgroźniej, ale nikt na niego nie zwracał uwagi.
I oto nadszedł moment: na starcie ustawili się wszyscy uczestnicy biegu. Przyjacielowi jedna myśl krążyła w głowie: „Wasik jest stracony".
Wasika rzeczywiście było trudno dostrzec wśród gracjoznych drapieżników. Kot biegł ze wszystkich sił. Na początku ogony konkurentów migały przed nosem Wasika, ale wkrótce znaleźli się daleko z przodu, jeszcze dalej i dalej. Ogonki pomachały Wasilowi i, żegnając się, całkiem zniknęły.
Wasik z wyczerpania padł na bieżnię, przez mgłę usłyszał głos przyjaciela:
Wstawaj, nie poddawaj się, naprzód!
Nie mogę…
Przyjaciel wziął kota na grzbiet i pognał z nim naprzód.
Wasik, obudź się, zaraz ich dogonimy!
Z przodu znowu pokazały się ogonki konkurentów.
Wasik, ty jesteś najlepszy! — krzyknął Przyjaciel.
Wtedy Wasil się obudził, zeskoczył z grzbietu przyjaciela i pobiegł naprzód. Dogonił ogonki i nawet jeden przegonił.
Do mety przybiegł Wasil ostatni, ale wcale się nie zmartwił. Wasik pogratulował zwycięzcy — gepardu z Afryki, drugiemu — jaguarowi z Ameryki Północnej i trzecim — tygrysowi i pumie.
W zawodach zawsze są zwycięzcy i, niestety, przegrani. Wasik uważał za honor uczestnictwo w zawodach z takimi silnymi sportowcami.
Poza tym teraz wie, że najlepszy — to przyjaciel, który wspiera cię w trudnym momencie.