Mówią: „pod Nowy Rok, cokolwiek się pożyczy, zawsze się spełni, zawsze się urzeczywistni". Wiem to na pewno, bo w moim życiu przydarzyła mi się taka historia...
Stało się to dawno temu, jeszcze w dzieciństwie. Miałem jednego najlepszego przyjaciela Włodka. Mieszkaliśmy w jednym domu i byliśmy tym, co się mówi „nierozłączni".
I oto na Nowy Rok Włodek zaprosił mnie do siebie. Ale kiedy przyszedłem, zobaczyłem, że zaprosił też innych chłopców z naszej klasy. Bardzo się obraziłem i rozgniewałem: "Czy ja nie jestem jego jedynym przyjacielem?" - i wyszedłem, nie gratulując mu święta.
Siedziałem sobie w pokoju, nawet do świątecznego stołu nie wyszedłem - taki miałem zły nastrój.
I nagle słyszę:
Cześć. Co ty tu robisz sam? To przecież święto.
No i co z tego, że święto. A może mam jakieś zmartwienie.
Powiedziałem nawet się nie odwracając.
A jakie zmartwienie?
Coś szeleściło obok.
I wtedy zobaczyłem przed sobą ma-a-ałego człowieczka. Był cienki i błyszczący jak płatek śniegu. A za jego plecami widziałem dwa przezroczyste skrzydełka.
Kim ty jesteś?
Zdziwiłem się.
Jestem śnieżnym aniołem. Zstępujemy na Ziemię tylko w noc noworoczną.
A dlaczego? I po co?
Zapytałem zainteresowany.
Bo właśnie w noc noworoczną ludzie składają swoje najskrytsze życzenia. A my jesteśmy tymi aniołami, którzy je spełniają. Więc możesz się cieszyć, że ci się poszczęściło. Składaj życzenie!
Nie, nie mam żadnego życzenia… Tak bardzo chciałem spędzić Nowy Rok z Włodkiem, a on zaprosił wszystkich chłopców z klasy. Okazuje się, że nie jestem mu przyjacielem.
A kto to ten Włodek?
Zapytał anioł.
Włodek... No, jak ci to powiedzieć... No, zawsze jesteśmy razem. Na przykład kiedyś...
Zadumiałem się i zacząłem wspominać różne historie o nas z Włodkiem. Opowiadałem, a anioł patrzył na mnie swoimi wielkimi dobrymi oczami i uśmiechał się zamyślony.
I im dłużej opowiadałem, tym wyraźniej rozumiałem, jak mi się poszczęściło, że mam takiego przyjaciela jak Włodek. I że Włodek ma takiego przyjaciela jak ja. Jak wspaniale, że mamy się nawzajem.
Nie pamiętam, jak zasnąłem i gdzie zniknął śnieżny anioł. Pamiętam tylko, że pomyślałem, jak dobrze byłoby, gdyby my z Włodkiem mieli wielu takich przyjaciół, jak on i ja.
Obudził mnie pukot w okno - tak często z Włodkiem robiliśmy: rzucaliśmy śnieżką w okno. Wyszedłem na podwórko i przed moim gankiem na śniegu zobaczyłem odcisk "śnieżnego anioła", a obok stał Włodek z chłopcami z klasy:
Szczęśliwego Nowego Roku, śpioch! Idziemy na lodowisko. Chodź z nami!
Szczęśliwego Nowego Roku, Włodek. Już idę!
Krzyknąłem i, chwyciwszy łyżwy, wybiegłem na podwórko.