Daleko czy blisko, dawno czy niedawno, w ogromnym i pięknym Wszechświecie, wśród setek tysięcy błyszczących gwiazd żyła sobie Planeta Śpiewająca. Tak, tak! Właśnie śpiewająca! Śpiewała i śpiewała: i wczesnym rankiem, i późną nocą; to głośno, to cicho; to wolno, to szybko; to radośnie, to trochę smutno.
(Brzmi fragment muzyczny: P.I. Czajkowski. Pory roku. Styczeń. "U kominka")
Ale Muzyka nieustannie rodziła się w głębi jej niezwykłej śpiewającej Duszy! I tę Muzykę słuchały wszystkie Planety i Gwiazdy - sąsiadki Planety Śpiewającej, i ich Dusze napełniały się czarodziejską Muzyką.
Aby ta Muzyka mogła brzmieć, Planeta Śpiewająca wydawała wiele różnych dźwięków i one, dziwnie się splątując, łączyły się ze sobą i rodziła się Muzyka…
(Brzmi fragment muzyczny: Saint-Saëns "Karnawał zwierząt", "Akwarium").
Planeta Śpiewająca wiedziała, że nie wszystkie planety potrafią śpiewać, dlatego na odległe planety, do których nie docierała jej Muzyka, wysyłała nuty, z których rodziły się dźwięki.
Dźwięki pojawiały się wtedy, gdy nuty albo grały się na instrumentach muzycznych, albo śpiewały się głosem. A już z wielu różnych dźwięków rodziła się Muzyka.
Tak więc, pewnego razu, na odległą-bardzo odległą planetę "Ziemię" przyleciała mała nutka La. Planeta "Ziemia" była duża-bardzo duża, piękna i dobra. Z Kosmosu wydawała się niebieska, a z bliska zielona i radośnie-wielobarwna.
La-la-la! - zaśpiewała nutka La - Bardzo mi się tutaj podoba!
Nutka La wiedziała, że nie jest sama na tej dobrej planecie. Planeta Śpiewająca przed odlotem powiedziała nutce La, że na planetę Ziemię już wcześniej wysłano wiele-wiele jej braci i sióstr, nut: Do, Re, Mi, Fa, Sol i Si. I że, gdy nutka La ich znajdzie, będą one wszystkie razem brzmieć i rodzić cudowną Muzykę dla ludzi, którzy żyją na tej wspaniałej planecie.
I oto nutka La szła, głośno śpiewając radosną piosenkę. Czyste dźwięki tej piosenki dzwoniły, przelewały się i grały, jak słoneczne zajączki w ciepłych promieniach jasnego Słońca.
(Brzmi fragment piosenki: "Jeśli długo, długo, długo" z filmu "Czerwony Kapturek").
Jednocześnie z piosenką nutka La myślała, jak znaleźć swoich braci i siostry?
"Poszukam Muzyki, postanowiła nutka La, i ona poprowadzi mnie do domu, gdzie mieszkają moi bracia i siostry!"
Szła, szła, i oto na skraju lasu pojawił się mały drewniany domek z czerwonym dachem i bardzo pięknym pachnącym ogródkiem pod oknami. Z okien domku słychać było cichą melodię. Nutka La podeszła bliżej i zajrzała przez okno.
Młoda kobieta z długim jasnym warkoczem trzymała na rękach małego chłopca i cicho śpiewała:
"Lulaj, lulaj, moje dziecko,
Śpij, syneczku mały…"
Brzmi fragment kołysanki…
Nutka La słuchała i kąpała się w dźwiękach kołysanki. Powiem ci w tajemnicy: była to nie zwykła nutka, ale trochę czarodziejska, bo urodziła się na czarodziejskiej Planecie Śpiewającej.
Dlatego, gdy nutka La słuchała jakiejś Muzyki, mogła nie tylko słyszeć i czuć, ale i widzieć, jak Muzyka działa na tych, którzy ją słuchają.
Widziała, jak Muzyka dotyka różne struny Duszy tego, kto ją słucha i od tego zaczynają się dziać zupełnie czarodziejskie rzeczy: w tej samej Duszy zaczynają pływać, grać, szybko i wolno przemieszczać się wielobarwne fale, które rodzą się dzięki Muzyce.
Planeta Śpiewająca nazywała te wielobarwne fale dorosłym i mądrym słowem - "pierwotne materie", ale nutce La podobało się je nazywać "faluszkami", bo sama była jeszcze taka mała!
Nutka La wiedziała, że te "faluszki" bardzo silnie działają na Duszę słuchających Muzyki. Na różnych ludzi ta sama Muzyka działa inaczej, bo nie ma dwóch jednakowych ludzi - ludzie bywają starzy i młodzi, zmęczeni, zdrowi i chorzy, mądrzy i mniej mądrzy, dobrzy i mniej dobrzy.
I Muzyka może napełnić ich Dusze radością, ale może je bardzo zasmucić. Za pomocą Muzyki można sprawić, by poczuli ogromną czułość, a można sprawić, by poczuli ogromny gniew.
Można przenieść Duszę człowieka w daleki-bardzo daleki Kosmos, a można całkowicie zniszczyć przyszłość tej Duszy…
Właśnie dlatego za pomocą Muzyki niektóre złe siły, które dowiedziały się, jak można sterować ludźmi za pomocą Muzyki, zaczęły jej używać w swoich złych celach.
Nutka La, choć była jeszcze mała, już wiedziała o tych możliwościach Muzyki i zawsze starała się być tam, gdzie brzmiała jasna, wysoka i czysta Muzyka.
Dlatego, gdy stała pod oknem i słuchała kołysanki, widziała, jak dobra melodia mamy zamieniała się w przepływające z jednej części Duszy dziecka do drugiej błękitne, zielone, białe "faluszki", które, poza tym, kąpały się w cudownym srebrnym dymku!
I Dusza dziecka napełniała się spokojem, radością, jasnym ciepłem i drzemką. Nutka La poczuła, że sama była gotowa zasnąć, tak ciepło i przytulnie stało się w jej Duszy, ale musiała iść dalej i szukać swoich braci i sióstr.
Z żalem ziewnęła i odeszła od domku.
(Brzmi fragment piosenki: "O karminowym kwiatku" z animacji "Jedwabny pędzel". Zwrotka i zaraz wycisz dźwięk, bo refren będzie użyty później.)
Minęło wiele czy mało czasu, gdy nutka La ujrzała małe budynku, na którym było napisane "Przedszkole".
"Pójdę, zajrzę tam, pomyślała nutka La, może ktoś mi powie, gdzie szukać moich braci i sióstr".
Weszła do budynku i prawie natychmiast usłyszała dziecięce głosy, które śpiewały wesołą piosenkę: "La-la-la-la-la-pam-pam-pam-pam-pam-pam…"
(Brzmi fragment piosenki: "O karminowym kwiatku" z animacji "Jedwabny pędzel", wokalizacja po refrenie).
"To piosenka o mnie!", pomyślała nutka La, "pójdę bliżej".
Otworzyła drzwi i zajrzała do pokoju, gdzie śpiewały dzieci. Było widać, że bardzo im się podobała piosenka i z radością ją śpiewały.
Nutka La swoim "czarodziejskim" wzrokiem ujrzała, jak Dusze dzieci przelewają się podczas śpiewu, błyszczą białymi, żółtymi, różowymi, turkusowymi "faluszkami"!
Dusza nutki La też zaiskrzyła się i radośnie rozbłysła.
"Chyba nie będę im przeszkadzać, postanowiła nutka La, zapytam o moich braci i siostry w innym miejscu".
Cicho zamknęła drzwi, wyszła z przedszkola i poszła dalej.
(Brzmi fragment muzyki bez słów: "Jeśli długo, długo, długo" z filmu "Czerwony Kapturek").
Minęło wiele czy mało czasu, gdy nutka La szła, szła i się zmęczyła. Właśnie pomyślała, że dobrze by było odpocząć, gdy lekki wiatr przyniósł do niej pyszny zapach jedzenia.
I choć nutka La nie jadła pączków i kotletów, chętnie by się posilił zapachem słodkich pączków z jabłkami i cynamonem, jeszcze posypanych białym cukrem pudrem…
Podeszła do otwartych drzwi budynku z napisem "Kawiarnia" i weszła do środka. Razem z różnorodnymi zapachami różnych "smakołyków" nutka La usłyszała też dźwięki Muzyki.
Usiadła na krawędzi krzesła i zaczęła wchłaniać aromaty kwiatowej herbaty, puszystych precli z makiem, gorącej czekolady i wielu innych rzeczy.
Ale do tych aromatów mieszał się bardzo nieprzyjemny gorzki zapach dymu papierosowego i ostry zapach wina. Nutka La rozejrzała się: przy stolikach siedziały ludzie. Jedli, pili, rozmawiali, niektórzy z nich palili papierosy.
Muzyka, którą usłyszała nutka La, różniła się od tej, którą słyszała pod oknem domku i w przedszkolu. Ta Muzyka była bardzo głośna, ostra i hałaśliwa. Coś monotonnie i mocno stukało w niej, te same słowa w niezrozumiałym języku prawie się nie śpiewały, a mówiono je.
(Brzmi fragment muzyczny: jakakolwiek współczesna dysharmoniczna muzyka…)
Nutka La spojrzała swoim czarodziejskim wzrokiem na Dusze ludzi siedzących w kawiarni i ujrzała, że "faluszki" w ich Duszach były jakiegoś brudnego ciemnego koloru.
Wrzały i zmuszały ludzi do irytacji, złości, kłótni. Aby jakoś odwrócić uwagę od tych uczuć i emocji, ludzie chwytali papierosa lub butelkę wina, ale od tego było im jeszcze gorzej.
Bo z powodu tytoniu i alkoholu słabła ich czarodziejska, niewidoczna zwykłym wzrokiem ochrona, którą mają wszyscy-wszyscy, i Duszę zaczynały "gryzć" różne nieprzyjemne istoty, które specjalnie czekały, aż człowiek wypiję wina i ochrona jego Duszy stanie się cienka-bardzo cienka, a miejscami nawet z dziurami.
I wtedy już będą się ucztować, "gryzując" jego Duszę, popijając emocjami i uczuciami człowieka. Bo istoty te żyją tylko dzięki nie bardzo dobrym emocjom i uczuciom ludzi.
Zwykłymi oczami ludzie nie widzą tych istot, ale jeśli spojrzeć trochę czarodziejsko, jak nutka La, to istoty te stają się widoczne.
Nutka La spojrzała na taką scenę i zrozumiała, że tutaj nikt jej nie powie o jej braci i siostrach. I w ogóle nie lubiła tych wstrętnych istot, które krążyły wokół ludzi.
A taką Muzykę, która brzmiała w kawiarni, jej Dusza w ogóle nie zniosła. Nawet poczuła się nie bardzo dobrze i trochę jej się zbierało na wymioty, gdy słuchała, jak dźwięki tak brzydko się splatają i w Duszach ludzi wrzą takie brudne i ciemne "faluszki".
Nutka La szybko wyszła z kawiarni, wdychając pełną piersią świeżego powietrza, jakby się uwolniając od nieprzyjemnych jej obrazów, i poszła dalej. (Brzmi fragment muzyczny: Czajkowski, "Album dla młodzieży", "Marsz drewnianych żołnierzyków")
Minęło wiele czy mało czasu, gdy jej uwagę przyciągnęła jasna, błyszcząca wieloma światłami szyld i duża ilość ludzi stojących pod tym szyldem. "Klub nocny" - było napisane na nim. Zza uchylonych drzwi słychać było dźwięki Muzyki.
"O! Tutaj chyba dowiem się o moich braci i siostrach-nutkach! Tutaj jest tyle ludzi!, pomyślała nutka La".
Jeśli tutaj brzmi Muzyka, to znaczy, że moi bracia i siostry już tutaj byli i może komuś powiedzieli, dokąd zmierzają.
Niepostrzeżenie przesliznęła się obok ochroniarza, tak że nawet nie zdążył mrugną okiem. Po prostu coś u niego zaśpiewało w uchu: "La-la-la!" i pomyślał, że to wiał lekki wiatr.
Nutka La radośnie wleciała do sali i po prostu osłupiała z tego, co zobaczyła: chmury gęstego, duszącego dymu papierosowego wypełniały dużą ciemną salę od podłogi do sufitu.
Ciemność gęsto przenikały wielobarwne promienie laserowe, które padając w oczy, na chwilę po prostu oślepiały. Ogromna ilość pijanych ludzi poruszała się w rytmie Muzyki.
Ale to, co tutaj było używane jako Muzyka, stanowiło albo trzask i pisk żelaza, albo kryki i wycia wykonawców, albo przeciągłe-żałosne wycie solistów.
I wszystko to towarzyszyło to powolnemu i głuchemu, to dzwonkowemu i częstemu, otępiającemu rytmowi, rytmowi, rytmowi…
(Brzmi fragment muzyczny: jakikolwiek z kierunku "techno").
Istoty, które nutka La wcześniej widziała w kawiarni, tutaj, w klubie, w ogromnych ilościach przylepiały się do ludzi. Ale najstraszniejsze, co ujrzała nutka La swoim czarodziejskim wzrokiem, to było to, że prawie wszyscy ludzie byli jakby nie żywi. Chodzili, pili, rozmawiali, nawet tańczyli, ale te ciemne i brudne "faluszki", rodzące się z takiej niskiej Muzyki w ich Duszy, robiły swoją brudną robotę.
I nutka La zauważyła, że oprócz tych istot, które żyją z uczuć i emocji, do ludzi są przywiązane jakieś "niteczki", i gdy te "niteczki" zaczynają się poruszać, ludzie zaczynają się zachowywać nie tak, jak chcą, ale tak, jak każą im "niteczki".
Nutka La postanowiła zobaczyć, dokąd prowadzą te "niteczki". Prowadziła i prowadziła swoim czarodziejskim wzrokiem po tych "niteczkach" i aż się zdziwiła, gdy ujrzała jakiegoś strasznego potwora, do którego te "niteczki" się zbiegały.
Nutka La nie była z tych bojaźliwych nut i kontynuowała przyglądanie się tej straszydełce. Tym bardziej, że to potwór nie miał do niej czasu i wcale nie zauważał małej nutki La.
Po tych "niteczkach" od ludzi do tego potwora stekała się ich siła życiowa, a od niego do ludzi szły różne rozkazy i polecenia, które "niteczki" donosiły do ludzi.
Niektórzy z nich byli lekko "przywiązani" tymi "niteczkami", a niektórzy byli owinięci w kilka warstw. "Niteczki" szarpały się i szarpały w rytmie otępiających dźwięków, a ludzie słabli i słabli, tracąc swój Rozum i Wolę i stawali się żywymi robotami, wykonującymi cudze rozkazy.
"Ale co się tutaj dzieje?!", oburzona pomyślała nutka La. "Muszę jak najszybciej znaleźć moich braci i siostry i szybko napełnić tę piękną i dobrą planetę taką Muzyką, aby wszyscy ludzie uwolnili się od złych czarów i stali się radośni i wolni, a wszelkie tam potwory i straszydła nie mogły już sterować ludźmi, bo sami nie wytrzymaliby jasnej, czystej i wysokiej Muzyki. Pękliby i rozleciały się na wiele kawałków i nigdy więcej nie mogliby się połączyć z powrotem".
Nutka La gwałtownie wyszła z nocnego klubu i szybko poszła dalej.
(Brzmi fragment muzyczny: Czajkowski, "Album dla młodzieży", "Baba Jaga".)
Po pewnym czasie nogi same zaprowadziły ją do wysokiego - bardzo wysokiego białego budynku z majestatycznymi kolumnami.
Nutka La zdecydowanie weszła tam, sama nie wiedząc, jaki to był budynek, przeszła przez przestronną piękną salę z ogromnym błyszczącym kryształowym żyrandolem pod sufitem, przeszła przez długi jasny korytarz, otworzyła wysokie drzwi ze złocistymi klamkami i dosłownie ją zrzuciło z nóg i zakręciło wir błyszczących dźwięków!
Dźwięki były boleśnie znajome i rodzinne! Jasne i czyste, jak krople błyszczącego srebrnego wodospadu na tle ogromnej, przelewającej się wszystkimi kolorami, ogromnej-bardzo ogromnej tęczy!
Nutka La słuchała i nie mogła się nasłuchać. Jej Dusza napełniała się takimi jasnymi i czystymi "faluszkami", które były różne-bardzo różne, wszystkich kolorów tęczy, ze wszystkimi odcieniami błękitu, różu, bieli, żółci, szmaragdu, ze srebrnymi i złotymi "wirami" i jasnymi-bardzo jasnymi błyskami!
Nutce La wydawało się, że unosi się w powietrzu razem z tymi czarodziejskimi dźwiękami i zrozumiała, że wreszcie znalazła wszystkich, których tak długo szukała.
(Brzmi fragment muzyczny. Czajkowski, "Walc kwiatów" z baletu "Dziadek do orzechów" …)
Budynek, do którego przywiódł naszą nutkę La, okazał się teatrem muzycznym i tego wieczoru odbywał się duży koncert, na którym wykonywana była różna-bardzo różna Muzyka.
Nutka La śmiało podeszła do miejsca, gdzie siedziała grupa ludzi z różnymi instrumentami muzycznymi. A przed człowiekiem z małą paličką w ręce leżało wiele arkuszy nut, na których nutka La ujrzała wszystkich swoich braci i siostry.
Było ich wiele - bardzo wiele i pomagały one ludziom z instrumentami muzycznymi wydobywać z tych instrumentów różne dźwięki. I te dźwięki, wznosząc się coraz wyżej, splatały wzory takiej cudownej piękności, że Muzyka, wlewając się w Dusze ludzi siedzących w sali, rodziła w nich jasne światło Miłości, Radości, Twórczości i Wolności!
"Jak dobrze, pomyślała nutka La, teraz wszyscy razem szybko pomożemy ludziom uratować tę cudowną planetę Ziemię!"
(Brzmi fragment muzyczny: Czajkowski, "Walc kwiatów" z baletu "Dziadek do orzechów" dłużej i głośniej).