Ja zwykły chłopak, kocham gry komputerowe, kocham grać z przyjaciółmi w piłkę nożną⚽️, kocham jeździć z tatą na ryby. Ale czego absolutnie nie lubię, to czyszczenie zębów, jeszcze dwa razy dziennie, mama mnie za to zawsze karci, a ja jej zawsze dowodzę, że to bezużyteczna praca, która tylko marnuje czas! Mam białe, zdrowe zęby i bez czyszczenia! I oto pewnego dnia…
Budzę się rano, jak zwykle, ale jakoś nie leżę na łóżku, a na polance obok białego jak śnieg zamku. Oczywiście nic nie rozumiem, ale nie mam wyjścia i idę ścieżką do zamku. Nikt mnie nie zatrzymał w drzwiach, wszedłem, i nagle drzwi za mną się zatrzasnęły, a prosto przede mną pojawił się straszny mały, cały krzywy karzel, cały w czerni.
Zamknąłem oczy, mając nadzieję, że wszystko zniknie i będę w domu, ale wtedy karzel się odezwał. Jego głos był taki obrzydliwy, brzęczący, piskliwy, jak papina wiertarka, gdy coś wiercił:
Cóż, cześć. Cieszę się, że cię widzę! Wreszcie mam pomocnika!
A ja pomyślałem: „No cóż, muszę jeszcze pomagać temu straszydłu!"
Właściwie bardzo chcę do domu, mogę wam trochę pomóc, a wy mnie puścicie do domu!
Oczywiście, mój młody przyjacielu, to nie zajmie ci dużo czasu, zaledwie trzy dni, a praca, myślę, ci się spodoba!
I karzel opowiedział, że będę musiał potajemnie zabrać dziesięciu moim najlepszym przyjaciołom szczoteczki do zębów, a w zamian zostawić dwie czekoladowe cukierki. Będę się poruszać z mieszkania na mieszkanie za pomocą magicznego kapelusza, który potrafi czytać myśli i przeniesie mnie dokładnie pod adres.
Na początku byłem bardzo uradowany, bo praca rzeczywiście nie była trudna, a nawet interesująca, wręcz magiczna. Szybko wspominałem w głowie adresy moich przyjaciół, aby od razu zacząć pracę. I pierwsza szczoteczka, którą przyniosłem, była moja, za to uczciwie zjadłem dwa cukierki?.
Pierwsze pięć szczoteczek przyniosłem szybko, a karzel za każdym razem czekał na mnie u drzwi i bardzo głośno i obrzydliwie się śmiał. A potem nagle mnie nie spotkał, zdesorientowałem się i poszedłem go szukać. Włóczyłem się z pokoju do pokoju i myślałem: „Dziwne, wszystko tutaj jest takie piękne, białe, czyste, a mieszka tutaj takie okropne straszydło!"
I nagle natknąłem się na jeden pokój, którego drzwi były zamknięte, zajrzałem przez dziurkę od klucza i zobaczyłem małą wróżkę. Od razu zrozumiałem, że to wróżka, bo miała małe skrzydełka za plecami i koronę na głowie. Usłyszała moje kroki i podeszła do drzwi.
Kim jesteś?
Zapytałem.
Wróżką Zęba, mieszkam w pięknym kraju, który się nazywa Higiena, a mnie tutaj zamknął złośliwy karzel Próchnica, on zajął mój zamek i zaczął w nim mieszkać. A ty kim jesteś, jak tutaj trafiłeś?
Jestem Koleś, nie wiem jak trafiłem, ale ten karzel obiecał mnie puścić, jeśli przyniosę mu dziesięć szczoteczek do zębów.
I wróżka nagle gorąco się rozpłakała.
Jaki horror, skazałeś swoich najlepszych przyjaciół na okropny ból zęba, który nałoży na nich Próchnica.
I dopiero wtedy przypomniałem sobie słowa mamy o tym, że jeśli nie będę codziennie czyszczić zębów, a będę jeść dużo słodyczy, to będę musiał doświadczyć bólu zęba i dowiedzieć się, co to jest próchnica.
Dobrze, dobrze, tylko nie płacz, co mam robić? Jak pomóc przyjaciołom i cię uwolnić z niewoli? Jeśli któreś z dzieci będzie w stanie odzyskać swoją szczoteczkę i dotknąć nią moich drzwi, to czar się rozpadnie i ja…
Nie słuchałem dalej, przypomniałem sobie o mojej szczoteczce, którą przyniosłem pierwszą, i pędem pobiegłem po nią. I miałem szczęście! W dużym pokoju na widocznym miejscu leżały wszystkie szczoteczki, które przyniosłem. Bez trudu znalazłem swoją i pędem wróciłem. Gdy tylko dotknąłem szczoteczką drzwi, rozległ się trzask i jasne światło, takie, że musiałem zamknąć oczy…
I nagle obok ucha coś zadzwoniło i usłyszałem głos mamy:
Wstawaj, leniwcu, pora czyszczić zęby!
Skoczyłem, nie wierząc swoim oczom, i pędem pobiegłem do łazienki?. Jak zawsze, w moim kubeczku, na zwykłym miejscu, stała moja szczoteczka do zębów. I dopiero wtedy zrozumiałem, że to był zwykły sen!
Teraz czyszczę zęby bardzo dokładnie i obowiązkowo dwa razy dziennie, bo wiem z autopsji, jak wygląda Próchnica!