Pewnego dnia w parku spacerował z mamą mały chłopiec Kacper. W rękach Kacpra była jego ulubiona zabawka – Prosiaczek, który miał w kopytku małą zieloną kulkę.
Chłopiec zawsze i wszędzie brał ją ze sobą. Po bieganiu po ścieżkach alei i zmęczeniu, mama z chłopcem kupili lody i usiedli na ławeczce, aby odpocząć. Po zjedzeniu deseru postanowili wrócić do domu, ale Prosiaczka przypadkowo zapomnieliśmy na ławeczce.
Na ulicy zaczynało się zmierzać, Księżyc, wyglądając zza chmurki, oświetlił wieczorny park i zobaczył Prosiaczka leżącego na ławeczce. Łagodne światło księżyca dotknęło zabawki i ożywiło ją. Ale nocna niebiańska królowa nie lubiła jasnych kolorów, dlatego zabrała Prosiuszkowi wszystkie kolory, w które był pomalowany.
Prosiaczek był bardzo smutny, ponieważ był pewny, że Kacper na pewno wróci po niego rano, ale w takim stanie go nie pozna i będzie płakać. Postanowił Prosiaczek znaleźć swoje kolory, zeskoczył z ławki i wybiegł z parku.
Po drodze spotkał małą myszkę, czarnego pieseczka, nawet wronę. Prosiaczek wszystkich pytał, ale oni tylko kręcili głowami, nie wiedząc, jak pomóc nieszczęsnej zabawce.
Prosiaczek wybiegł na ruchliwe skrzyżowanie i zatrzymał się. Przed nim błyszczała Sygnalizacja świetlna z jasnymi oczkami. Na większej paliły się aż trzy: czerwone, żółte i zielone. Była też mniejsza sygnalizacja z czerwonym i zielonym ludzikiem. Przypominały mu one tak bardzo te kolory, które były na Prosiaczku, że gorko zapłakał.
Obok przechodził mały trójkolorowy koteczek, którego nazwano Wasiek. Bardzo zasmucił go płacz Prosiaczka. Był wrażliwy i dobry i nie mógł zostawić nikogo w potrzebie. Nawet pomagał przechodzić ulicę tym, którzy tego potrzebowali: małym dzieciom, starszym ludziom, a nawet osobom z wadą wzroku.
Wysłuchawszy historii Prosiaczka, Wasiek powiedział, że mu pomoże i zaprowadzi go do swojego właściciela, który był artystą i oczywiście miał wiele farb. Ale tylko po tym, jak Prosiaczek nauczy się zasad przechodzenia ruchliwego skrzyżowania.
Koteczek wyjaśnił, że jeśli świeci się czerwony ludzik, trzeba stać i czekać, a gdy zaświeci się zielony, dopiero wtedy można przechodzić ulicę. W ten sposób kilka razy przeszli ulicę, a Prosiaczek wszystko się nauczył. Po przyswojeniu lekcji, koteczek Wasiek zaprowadził swojego nowego przyjaciela do domu, gdzie czekał na niego dobry artysta.
Dowiedziawszy się smutnej historii Prosiaczka, z radością mu pomógł i pomalował go w jasne kolory, czyniąc go jeszcze piękniejszym.
Prosiaczek przybiegł do parku, gdy już świtało, wgramolił się na ławeczkę i czekał na swoją ulubioną właścicielkę. Gdy słoneczko wzeszło wyżej, Prosiaczek usłyszał czysty, znany głosik Kacpra i się uśmiechnął. Na zawsze zapamiętał przeszłą noc i lekcje swojego nowego przyjaciela – koteczka Waśka.