Opowiem wam baśń, jak żyły
warzywa-przyjaciółki,
w ogródku babci Soni i jak uratował je mały Cebuleczek.
Warzywa rosły razem, na swoich grządkach,
wszystko byłoby dobrze,
wszystko byłoby w porządku…
Ale nagle przyszła bieda na wszystkie grządki — to gąsienice
narobiły zamieszania.
Nic im nie straszne, zielonym szkodnikom,
kto by chciał się do nich zbliżyć i być przez nich zjedzonymi?
Warzywa się zamykały i wołały: „Precz!"
Nie chciał się pogodzić z tym silny Cebuleczek.
Pośpieszył z pomocą w biędzie, osłaniając wszystkie warzywa,
jak można im nie pomóc, gdy dzieci wołają o ratunek?
Dumnie stanęło cebulowe wojsko, groźnie ryknęło
i obsypały gąsienice zielonym deszczem cebuli.
Te łzy cebuli — gorzka łza,
te łzy cebuli — gorzsze niż burza!
Ach, jak piekło gąsienice w oczach…
Natychmiast rozbiła się gąsienicza armia…
A na grządkach wszyscy się śmiali, każdy cieszył się z zwycięstwa!!!
Tak oto Cebuleczek przegnał wrogów,
a mama — Cebulka i tata — Cebulak dogonili ich i dali im nauczkę.
I od tamtej pory, kto cebulę skrzywdzi lub jakieś warzywo,
będzie gorzko płakać cebulową łzą.
Oto i koniec naszej baśni, pełen radości, słuchałeś, wszystko zrozumiałeś? To znaczy, że jesteś mądry!