Pewnego słonecznego dnia,
W lesie zaśnieżonym i pięknym
Siedziały "EKOLĘTA"
przy stole
I piły herbatę z gałązek malin.
Psotnik opowiadał historię na nowo,
Jak latem uratował zwierzęta przed pożarem,
A Choinka smutniała,
piła herbatę,
Patrzyła przez okno na śnieg i milczała…
Nagle coś ją zaniepokoiło,
Zobaczyła przerażonego Zająca,
Pędzący po wzgórzu, a za nim
Rozległ się strzał ze starego karabinu…
Choinka wskoczyla, włożyła buty i rękawiczki
I pobiegła ratować Zająca!
A po drodze na cały las krzyczyła:
"Zatrzymaj się! Nie śmiej! Nie rób tego!
Nie pozwolę, by nasz las był krzywdzony!"
Przy pniu siedział, drżąc, tchórzliwy Zajączek,
Oczy przerażone, serduszko tak bije…
Choinka ostrożnie przytuliła gałęziami
Małego białego i cicho mówi:
"Nie bój się, przyjacielu, nie dam cię skrzywdzić!
Myśliwy nie odważy się zrobić zła!
Bowiem my – obrońcy przyrody – "EKOLĘTA"
Niosemy całej planecie tylko dobro!"
Tu i myśliwy podszedł bliżej…
Zajączek, biedny, drżał jeszcze bardziej!
Ale Choinka spokojnie się odwróciła
I powiedziała mężczyźnie: "Nie śmiej!
Bowiem jeśli wytępimy wszystkie zwierzęta,
Wszystko zdepczemy i wytniem w lesie,
To gdzie jeszcze będziemy mogli zobaczyć piękno
Przyrody-Matuszki w taki sposób, naprawdę!?
Weź aparat fotograficzny i ciesz się
Wszystkim, co podarowała nam Ziemia.
I wiedz, dopóki w lesie są "EKOLĘTA"
Nie pozwolimy zniszczyć leśne piękno!"
Myśliwemu, wierzcie, zrobiło się wstyd,
Wspomniał, jak chłopcem biegał tutaj,
Słuchał ptaków,
Delektował się słodką malinką
I cieszył się ciszą wokół.
Pochylił się nad białym tchórzem,
Pogłaskał futerko i powiedział: "Przepraszam!
Chodź, bądźmy przyjaciółmi!" I
Wyjął z kieszeni
Kawałek chleba i poczęstował zająca.
Powiedział "Dziękuję!" Choinki
I, żegnając się, zniknął za wzgórzem
W zaśnieżonej ciszy.
Tak oto, pewnego dnia, Choinka, nie myśląc o tym…
Nie bojąc się myśliwego, uratowała cały leśny dom!