O lodach, dziewczynce i smoku
24 111

O lodach, dziewczynce i smoku

Autor:
Autorska baśń o dzielnym i dobrym smoku Filipku, w której poznaje dziewczynkę, która zgubiła mamę.

Pewnego dnia Filipek wpadł w wielkie tarapaty, a dokładniej — w wielki kubek lodów. Stało się to akurat po tym, jak połknął gwiazdy i przez cały tydzień bolało go gardło! Z tego powodu smoczek źle spał w nocy, a w dzień chodził ospały i roztargniony.

I właśnie wtedy wpadł prosto do tych lodów. I ugrzązł w nich po szyję. Wydostać się z lepkiego, zimnego kubeczka w żaden sposób nie mógł. Tak przesiedział pół dnia w lodach. Pozostało mu tylko czekać na pomoc i jeść. A zimno dla zionących ogniem smoków, choćby małych, jest rzeczą zgubną!

Cóż, skąd Filipek mógł wiedzieć, że nie wolno mu było jeść lodów? Zjadł przecież tylko odrobinę — pół kubeczka, ale następstwa były ciężkie!

Nie, nie przeziębił się i nie złapał anginy, nic takiego. Ale teraz prawdziwym zionącym ogniem smokiem już nie zostanie! W ogóle to smocze dzieci jeszcze nie potrafią zionąć ogniem jak dorośli.

Ale jeśli się postarać, można wypuścić dym i nawet wesołe czerwone iskierki. Po lodach Filipek całkowicie stracił te zdolności.

Strasznie smucił się z powodu ulubionego zajęcia — ani dymu, ani iskierek nie udawało mu się zrobić. Przyjaciel Fredek mu współczuł, Tomek także żałował Filipka, ale byli i tacy, którzy otwarcie z niego drwili. Feliks nie przepuszczał żadnej okazji, by podroczyć Filipka.

Fiona wiecznie wygłaszała morały i usiłowała wysłać go do punktu medycznego, a dorośli w ogóle nie zwracali uwagi. Nie pozostało nic innego, jak się pogodzić, ale od czasu do czasu i tak było bardzo smutno.

Właśnie tak pewnego razu siedział na gałęzi i cicho się smucił. I coś zobaczył! W parku było pusto, tylko jedna osoba była na odległej ławeczce. "Wygląda na młode jeszcze," —pomyślał Filipek. —"Czy to płacze?".

Rzeczywiście na ławce płakała mała dziewczynka. Tak szlochała, że Filipkowi zrobiło się jej żal. Ale podlecieć bliżej nie odważył się.

No daje. Dziewczyna, nie inaczej. Patrz jak piszczy.

Odezwał się znikąd wzięty Fredek.

Takich głośnych jeszcze nie widziałem. Chociaż tutaj pod drzewem pełno ich się roi.

Bywało i głośniej.

Powiedział Feliks, który przyleciał za Fredkiem.

Filipek, co ty tu? Ciągle marzysz, żeby wypuścić dym? Czy po prostu znalazłeś towarzystwo do popłakania?

Filipek cały się nadął, jak mu się znudził ten Feliks.

Jacy oni dziwni, ci ludzie.

Odezwała się Fiona. Ona też usiadła na ich gałęzi.

Patrz, jakie straszydła ogromne!

Tak, dokładnie, olbrzymy.

Zgodził się Fredek.

Lepiej by było, gdyby byli tacy jak my. Wtedy może nawet bym pomógł w czymś... no, tej, która ryczy.

Słuchał ich Filipek, słuchał i nie wytrzymał. Poleciał prosto do dziewczynki. Przysiadł obok tej ogromnej płaczki na brzegu ławki i od razu się zgubił. Co mówić? Czym ją pocieszyć?

I zaczął po prostu uważnie patrzeć na dziewczynkę. Ona nagle umilkła i przestraszona spojrzała na Filipka.

Ty... jeszcze... hik... kto t-taki jesteś?

I zrozumiałe, tak płakać — chcąc nie chcąc, zaczynasz się jąkać.

Ja Filipek. A ty?

A ja Ania. Skąd się tu wziąłeś?

Odpowiedziała dziewczynka.

Ja? Z smoczego drzewa, tamtego.

I Filipek machnął w stronę domu.

O rany! Nie wiedziałam, że tam ktoś mieszka. A ja mieszkam w domu, tylko stąd go nie widać, jest daleko.

A czemu wtedy tu siedzisz bez niani, skoro dom daleko?

Nie mam niani. Spacer owałam z mamą w parku i ona się zgubiła.

Filipek zobaczył, że źle się dzieje, zaraz znowu podniesie ryk.

A chcesz, dam ci coś w prezencie.

Z tymi słowami smok złapał z ziemi listek z gąsienicą i pociągnął do swojej nowej znajomej. Ona z piskiem zeskoczyła z ławki i zamachała na niego rękami.

Dobra-dobra, nie trzeba prezentów, już nie płaczę!

Usiadła z powrotem i nawet trochę się uśmiechnęła.

Lepiej pokaż mi, jak zioniesz ogniem! Smoki przecież wszystkie zionące ogniem?

Tu przyszła kolej na Filipka, by pochmurnieć.

Nie mogę.

Burknął.

No to nie trzeba, bo jeszcze spalisz ławkę.

Rozstrzygnęła. Nagle ze wszystkich stron zaczęły zlatywać się do nich pozostałe smocze dzieci. Fiona z impetem plaskła prosto Ani na głowę.

Oj.

Przestraszyła się dziewczynka. A Feliks podleciał prosto do jej nosa i zaczął demonstracyjnie ją obwąchiwać.

To jest olbrzym. Chociaż wcale nie taka straszna, jak się wydawało z boku!

Wyciągnął Fredek.

A jaką ma długą sierść na głowie.

Pociągnął ją Tomek za jasny kosmyk włosów.

Au!

Wargi dziewczynki wydęły się z urazy i oczy znowu zabłysły.

Co się do niej przyczepiliście?

Oburzył się Filipek. Ale nikt z jego kolegów nawet nie pomyślał o przerwaniu, głośno omawiali dziewczynkę, dotykali jej włosów, nosa i zaglądali do uszu. Ona cała się skuliła i znowu zaczęła ryczeć. Wtedy Filipek nie wytrzymał po raz drugi. Rozgniewał się i jak dmuchnął!

Ale nie ogniem—z jego gardła nagle wyrwał się prawdziwy śnieżny wir. Cała salwa śniegu uderzyła w nos Feliksowi, a u Fredka i Fiony pokryły się szronem uszy.

O rany!

Ucieszył się Fredek. Wszystkie smocze dzieci zlecały się bliżej zdziwionego Filipka i zaczęły prosić go o powtórzenie sztuczki.

Z przyjemnością dmuchnął na nich jeszcze raz, wywołując lekki wianek śnieżynek i ochładzając wszystkim twarze.

Więc dlatego nie mogłeś zionąć ogniem, jesteś zionący śniegiem!

Dogadała się Ania.

Oj, moja mama się znalazła. Mamo! Pa, Filipek!

I dziewczynka pobiegła do swojej mamy. A zadowolony zionący śniegiem smok machał jej na pożegnanie.

Zostaw opinię

Bajka O lodach, dziewczynce i smoku jest dostępna w formacie FB2 na telefony, tablety, komputery i czytniki e-booków.
Komentarze()
Podobne bajki
Jak Kołobek poznawał ludzi na stronach internetowych
Jak Kołobek poznawał ludzi na stronach internetowych
I Kołobek bywa samotny. Dlatego postanowił — zarejestruję się na portalu randkowym. Od tego wszystko się zaczęło. Współczesna pouczająca baśń o tym, jak Kołobek poznawał ludzi w internecie
5 743 3
Jak zając i wilk zamienili się ogonami
Jak zając i wilk zamienili się ogonami
Pouczająca współczesna baśń o tym, jak Zając i Wilk postanowili zamienić się ogonami. Co z tego wyniknie?
31 865 3
Opowieść o księżniczce i smoku
Opowieść o księżniczce i smoku
Współczesna baśń o pewnej księżniczce, która bardzo-bardzo bała się strasznego smoka. Ale pewnego dnia przezwyciężyła strach i postanowiła go odwiedzić... I tak narodziła się nowa przyjaźń.
12 366 4
Bajka o trzech ciastach
Bajka o trzech ciastach
Pewnego razu król powiedział swoim córkom — upiecz mi każda ciasto na moje urodziny. Dwie przyszłe księżniczki wykonały zadanie, a trzecia przyszła z pustymi rękami. Z autorskiej bajki dowiesz się dlaczego
5 380 3
Jeszcze tu nic nie ma.

Użyj 🔊
aby dodać bajkę
do odtwarzacza

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych bajkach?