Nowy Rok to magiczne święto. W przeddzień noworocznej nocy wiele osób opanowuje dziwne uczucie, że powinno się stać coś magicznego i bajecznego.
Za oknem była zima, do ukochanego przez wszystkich Nowego Roku zostało już kilka dni. Układając do łóżka swoje dzieci, które kaprysiły i odmawiały spania, Marta wspomniała niezwykłą i tajemniczą przygodę, która przydarzyła jej się w dzieciństwie.
Dobrze,
Powiedziała Marta.
Jeśli nie chcecie spać, opowiem wam jedną magiczną historię, która przydarzyła mi się, gdy byłam jeszcze mała.
I Marta rozpoczęła swoją pasjonującą opowieść:
Miałam dziewięć lat, a mojemu bratu Michałowi dopiero skończyło się pięć. Bardzo kochaliśmy Nowy Rok, a najbardziej podobało nam się pomagać mamie w przygotowaniach do długo oczekiwanego święta. Tata co roku kilka dni przed uroczystością przynosił do domu żywą choinkę (nigdy nie zapomnę tego czarującego zapachu żywych gałęzi). Dla nas z bratem to był najlepszy moment.
Mama wyciągała z szafy dużą kartonową skrzynię z ozdobami choinkowymi. W skrzyni, jak mi się wydawało, mieszkała zagadka w postaci jasnych, kolorowych kul, szklanych soplów, śmiesznych figurek i misternych łańcuchów. Zaczynaliśmy ozdabiać leśną gościnię, mama owijała ją jasną, wielokolorową girlandą, a my z Michałem wieszaliśmy ozdoby, i nasza choinka stawała się bajeczną pięknością.
A na koniec wszystkiego mama otwierała małe pudełeczko, w którym znajdował się stary Święty Mikołaj. Był już zdarty i potarty, ponieważ mieszkał u naszej mamy, gdy była jeszcze mała. Dla nas ten Święty Mikołaj wydawał się najzupełniej prawdziwy, i nie wyobrażaliśmy sobie, jak udekorowane drzewko mogłoby stać w Noc Noworoczną bez niego. Tylko Śnieżynka gdzieś się zagubiła.
Pewnie podczas przeprowadzki ze starego domu do nowego mieszkania. Ale przynosiłam mamie moją ulubioną lalkę, którą dostałam na urodziny. Mama (wasza babcia) uszyła dla niej najpiękniejszą sukienkę z białego tiulu, przyszyła futrzaną falbanę, a nawet mój tata pomógł i splótł jej koronę z cienkiego miedzianego drutu. Jaka piękna Śnieżynka nam wyszła, całą się błyszczała perłą. Nawet mi się wydawało, że stary dziadek Mikołaj ucieszył się z nową wnuczką.
I oto choinka była ubrana. Zrobiłam lekcje, opowiedziałam Michałowi bajkę, i poszliśmy spać. A rano, gdy się obudziliśmy, wyszłam do dużego pokoju i zobaczyłam, że pod choinką brakuje naszego ulubionego dziadka Mikołaja.
Mamo!
Krzyknęłam.
Gdzie się podział dziadek Mikołaj! Wczoraj przecież postawiliśmy go pod choinkę, dobrze to pamiętam?
Do kuchni z tym samym pytaniem wszedł Michał, a na jego oczach już zbierały się łzy.
Tata zdecydował, że jest już całkiem stary i potarty.
Odpowiedziała nam mama.
I postanowił zabrać go na działkę ze starymi rzeczami, chcemy tam udekorować choinkę na podwórku, więc postawimy dziadka Mikołaja pod nią. A do domu jutro kupimy nowego, tym bardziej, spójrzcie, jaka nam wyszła Śnieżynka, i wcale nie wygląda dobrze ze starym Mikołajem.
Nie, mamo, to niesprawiedliwe!
Zaprotestował Michał.
Przecież mieszkał z tobą przez całe twoje dzieciństwo i strzegł twoich prezentów pod choinką w Noc Noworoczną, więc postępujecie z nim niesprawiedliwie!
Nawet się zdziwiłam, mój brat taki mały, jak mi się zawsze wydawało, powiedział coś tak mądrego. Oczywiście mnie też było smutno, ponieważ nasz stary dziadek Mikołaj był dla mnie czymś więcej niż tylko atrybutem Nowego Roku. Ale nic nie można było zrobić, tata już wyjechał, i nikt nie zdołał go przekonać na czas.
Okazało się, że znalazłszy się na działce, w ciemnym pudełku, wśród starych rzeczy, nasz dziadek Mikołaj też był bardzo smutny, czuł się źle i nudzit się w tym miejscu, i oczywiście był bardzo samotny. Obok niego nie było ani nas, ani Śnieżynki, do której bardzo się przywiązał w ciągu poprzedniej nocy. Następny dzień i noc spędził całkowicie sam w smutku.
Nasza mała Śnieżynka okazała się bardzo odważna i postanowiła sama odnaleźć swojego dziadka. Bardzo za nim tęskniła i nie chciała innego towarzysza. Zrobiło jej się smutno, a Śnieżynka zobaczyła również, że my też jesteśmy bardzo zasmuceni. Michał płakał, a ja byłam smutna.
Odważna Śnieżynka postanowiła za wszelką cenę zwrócić starego dziadka Mikołaja do domu, tym bardziej że będąc zwykłą lalką, wielokrotnie jeździła z nami na działkę i pamiętała drogę.
Gdy wszyscy poszliśmy spać, bezstraszna Śnieżynka zeskoczyła ze stolika, na którym stała choinka, przebiegła przez pokój i przez otwarte okno wylazła na ulicę. Mieszkaliśmy na pierwszym piętrze, więc zejście z okna nie było dla niej trudne.
Potem niezauważona Śnieżynka dotarła do dużej drogi, gdzie na przystanku w kącie spał bezdomny pies.
Pies zdziwił się, widząc taką piękną lalkę samą na ulicy. Mała Śnieżynka podzieliła się z nim swoją historią, i pies postanowił jej pomóc. Biorąc ostrożnie lalkę w zęby, Pies ruszył w kierunku, który wskazywała mu Śnieżynka.
Podróż okazała się wcale nie łatwa, Pies od dawna nic nie jadł, miał mało sił, więc często zatrzymywał się, aby odpocząć. A gdy nabrał trochę sił, kontynuował swoją podróż.
I wreszcie nasi podróżnicy dotarli do osiedla działkowego, gdzie znajdował się dom, w którym miał być dziadek Mikołaj. Śnieżynka pomogła Psu znaleźć właściwy dom i poprosiła, aby podniósł ją wyżej do okienka.
Ale okno było zamknięte, nasza Śnieżynka była w rozpaczy, czy naprawdę przeszli taką drogę, aby teraz marzać na ulicy.
Ale nagle nad głową usłyszała kruk:
Po co ci wchodzić do domu?
Zapytał ciekawy kruk.
W domu w pudełku całkiem sam i w ciemności leży mój dziadek Mikołaj, bardzo chcę mu pomóc wrócić do domu!
Odpowiedziała smutnie mała Śnieżynka.
Niezwykle, ale okazało się, że kruk też bardzo kochał Nowy Rok, ponieważ po święcie zawsze można było coś znaleźć. Pomogła jej ptaszyna. Swoim twardym dziobem udało jej się otworzyć okno.
Śnieżynka wlazła do domu.
Dziadku, dziadku!
Zawołała laleczka.
Dziadku Mikołaju!
Dziadek Mikołaj nie spodziewał się, że ktoś go jeszcze potrzebuje.
Jestem tutaj!
Niepewnie odezwał się.
Kto mnie wzywa?
To ja, Śnieżynka! Przyszłam po ciebie, Marta i Michał bardzo za tobą tęsknią, i nie chcę witać Nowego Roku z innym dziadkiem!
Jak się tutaj znalazłaś?
Ledwo było go słychać przez zamknięte pudełko.
Zaraz, Dziadku, spróbuję cię otworzyć.
Podbiegła do okna i wezwała kruka na pomoc, aby ten pomógł przebić twardą taśmę klejącą dziobem.
Dziadek Mikołaj znalazł się na wolności i bardzo się z tego cieszył. Cieszył się ze spotkania ze swoją Śnieżynką. Opowiedziała mu o wszystkich przygodach, które przydarzyły się w drodze na działkę. I powiedziała, że bez niego nie będą obchodzić Nowego Roku, nawet jeśli nie zdążą wrócić na czas do miasta. Ponieważ miłość i przyjaźń to najcenniejsze rzeczy na świecie!
A w tym czasie w mieście działo się następujące.
Rano my z Michałem się obudziliśmy i oczywiście zobaczyliśmy, że nasza Śnieżynka też zaginęła.
Mamo!
W rozpaczy zawołałam mamę.
Spójrz, Śnieżynka też zaginęła, czy tata ją też wysłał na działkę?
W tym momencie do pokoju wszedł tata.
Kogo ja dokąd wysłałem?
Zapytał.
Tato, wczoraj zabrałeś starego dziadka Mikołaja, a teraz jeszcze Śnieżynkę też wysłałeś na działkę?
Płacząc zapytał Michał.
Tata i mama wymienili się spojrzeniami, nie rozumiejąc, co się dzieje.
Dobrze.
Zaczął tata.
Teraz wszyscy się naspytamy, zbierzemy się i wszyscy razem pojedziem na działkę.
Hura!
Chórem krzyknęliśmy my z Michałem i pobiegliśmy się zbierać.
W drodze na działkę wszyscy byliśmy jakoś spięci i całą drogę milczeliśmy. Wszyscy byliśmy ciekawi, gdzie zaginęła nasza Śnieżynka. My z mamą, gdy się zbieraliśmy, przeszukaliśmy całe mieszkanie, zajrzeli w każdy kąt i pod każdy mebel, Śnieżynka zaginęła bez śladu.
Wjechaliśmy na teren osiedla działkowego i już z daleka zobaczyliśmy, że na naszym ganku śpi jakiś duży pies.
Siedźcie wszyscy w samochodzie!
Powiedział odważny tata.
Wyszedł z samochodu i poszedł w stronę domu, ale ku zdziwieniu, gdy Pies zobaczył tatę, przyjaźnie zawirowił ogonem. Wszyscy wysiedliśmy z samochodu i dogoniliśmy tatę.
Piesek okazał się bardzo miły, ale było widać, że od dawna nic nie jadł. Dobrze, że mama zabrała ze sobą prowiantu na cały dzień, za co Pies był jej bardzo wdzięczny.
Tato szybciej otwieraj dom!
Krzyknął Michał.
Nie mogę się doczekać, aby znaleźć naszego dziadka Mikołaja!
Jakie zaskoczenie czekało nas wszystkich, gdy tata otworzył drzwi! Na stole obok otwartego okna stały obok siebie Śnieżynka i dziadek Mikołaj! I rzeczywiście mówią, że w Nowy Rok zdarzają się cuda. W jaki sposób Śnieżynka znalazła się na działce, tak daleko od miasta, do dzisiaj pozostaje dla nas zagadką.
Pies, tak nazwaliśmy psa, okazał się bardzo oddany i miły. Został u nas na działce, tata zbudował mu ciepłą budę i stale jeździł go karmić.
A my wszyscy wróciliśmy do miasta, ponieważ do Nowego Roku zostało kilka godzin. Mama wyciągnęła ze swojej torby starego dziadka Mikołaja ze Śnieżynką i postawiła pod choinkę, gdzie powinni byli stać.
Od tamtej pory stali się dla mnie najlepszymi noworocznymi zabawkami. Skończyła opowieść Marta, która już dawno sama została mamą.
A rano, gdy dzieci się obudziły, zobaczyły, że tata przyniósł dużą żywą choinkę, a mama wyciągnęła pudełka z ozdobami choinkowymi. Obok dużego pudełka stało małe, w którym cierpliwie czekały na swoją godzinę stary dziadek Mikołaj i Śnieżynka. Pomiędzy czasem się potarły, ale były, jak zawsze, najpiękniejsze i najukochańsze.