Żył sobie na świecie chłopiec o imieniu Antek. I był on, jak wszyscy chłopcy — trochę rozbrykany, psotny i wesoły. Jednak znał umiar — pomagał mamie, pilnie odrabiał lekcje, a nawet czasami sprzątał w swoim pokoju.
Ale Antek miał jedną wadę: zupełnie nie cenił swoich zabawek. Cokolwiek rodzice by mu kupili, wszystko się psuło.
Przyniesie mama ogromnego transformera, a Antek zostawi go na ławce.
Ojciec kupi importowany czołg, a chłopiec od razu go rozbierze i wyrzuci części.
I choćby mama z tatą nie wiem jak się starali, Antek nie traktował zabawek z szacunkiem. Pewnego razu rodzice nawet usłyszeli, jak mówił do kolegi: „Tata z mamą i tak mi kupią nowe